wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 5

*Oczami Amy*
Muszę przyznać było to dość dziwne ze strony Lou. No mniejsze z tym. Niedługo moje urodziny więc oznacza to wyprowadzkę. Nareszcie. Dzisiaj spotykam się z Lou, muszę się wyszykować.. Poszłam do łazienki no wiecie poranna toaleta i te sprawy. Szybki prysznic to coś czego potrzebowałam. Jest 10 a w parku spotykamy się o 16 mam sporo czasu. Ogarnęłam w moim pokoju, był syf. Jestem strasznym leniem i takie są tego skutki. No cóż mówi się trudno i sprząta się dalej . Zajęło mi to z jakąś godzinkę. O 13 w ośrodku jest obiad więc postanowiłam pójść na jakieś zakupy. Musze w końcu jakoś wyglądać na spotkaniu z Tommo. A mam trochę oszczędności więc jest dobrze. Wyszłam z ośrodka i szybkim spacerem dotarłam do galerii handlowej. Weszłam do H&M i zaczęłam szukać. Po krótkiej chwili znalazłam coś odpowiedniego dla siebie. Po udabych zakupach wróciłam do domu. Zdążyłam na obiad. Szybko zjadłam i poszłam się szykować. Włosy zostawiłam rozpuszczone, lekko pomalowałam rzęsy. Efekt końcowy :

Tylko rękawy od marynarki były trochę dłuższe. Zależało mi by nie było widać blizn. Spojrzałam na zegarek.  Była godzina 15:25. Przeczesałam włosy i udałam się do wyjścia. Powoli przemierzałam ulice Mullingar. Aż w końcu dotarłam do parku. Byłam na miejscu sporo przed czasem więc usiadłam na ławce, tej jak wtedy i czekałam na Louisa. Dzieci goniły się, ptaki śpiewały, Słońce świeciło wysoko na niebie. Ładny dzień dzisiaj. Bardzo ładny. 

*Oczami Louisa*

Cały dzień się denerwowałem. Muszę jakoś przeciez zorganizować spotkanie Niallera z Amy. Nadal nie mogę w to uwierzyć, że oni się znają. W dodatku tak długo, a ich przyjaźń och gorsza sprawa. Nie dziwię się Amy, że nie chce go widzieć, zostawił ją w najmniej odpowiednim momencie w jej życiu. Trudno będzie jej mu to wybaczyć. No, ale nie powinienem teraz o tym myśleć tylko o niej, yy znaczy o spotykaniu się z nią, eeem chodzi mi o naszym dzisiejszym wyjściu do kina. Przecież ja ma  dziewczynę, która jest strasznie zazdrosna o Amy. Uhhh. Trudna sprawa. Zacząłem się powoli przygotowywać do wyjść, wziąłem prysznic, ogoliłem się, włosy ułożyłem sobie tak, że miałem grzywkę na bok. Ubrałem koszulę i czarne rurki no i vansy. Byłem gotowy. Kiedy wychodziłem z parku była 
godzina 15:45. Obym tylko się nie spóźnił - pomyślałem. 

Do parku miałem dość blisko więc szybko tam dotarłem. Kiedy przechodziłem przez próg bramy prowadzącej do parku, ujrzałem Amy. Ślicznie wyglądała. Tak inaczej niż zazwyczaj, miała sukienkę, szpilki. Szedłem do niej pewnym krokiem, wtem spojrzała się w moją stronę i się uśmiechnęła. Przystanąłem. Poczułem coś dziwnego. Zmarszczyła brwi i wstała - ja nadal stałem w miejscu. Zaczęła podchodzić, a ja czułem jakby mi coś w brzuchu wierciło dziure, albo coś jak motylki w brzuchu. Dziwne uczucie. Podeszła do mnie, pomachała mi ręką przed twarzą i tak jakoś minęło. 

- Co się stało ? Wszystko w porządku ? 
- Tak, tak. Okey - uśmiechnąłem się - To co idziemy na ten film ?
- Jeszcze się pytasz ? haha chodźmy - pociągnęła mnie za rękę i udaliśmy się spacerem do kina. Film był fajny, Amy dużo się pośmiała, ja z resztą też. Po seansie udaliśmy się do Nandos .Było miło i wgl, dopóki do budynku nie wpadła wściekła Eleanor...

*Oczami Amy*
Z Lou spędzam właśnie dzień idealny. Jest cudownie. Ciągle się śmiejemy, wygłupiamy. Dobrze się przy nim czuje. A kiedy się nie uśmiecham, on robi coś takiego : 
 
I odrazu się uśmiecham.

 Nagle do restauracji wpadła wysoka brunetka. Podeszła do naszego stolika i zaczęła wrzeszczeć na Louisa.. Aż w końcu dorwała się do mnie ..
- Co ty sobie wyobrażasz co ?! Ładnie to tak podrywać CUDZYCH chłopaków ?! 
- Nie rozumiem o co tobie chodzi. Ja się tylko z nim przyjaźnie. - spokojnie odpowiedziałam i wzięłam napój do ręki by się napić, ona wywaliła mi go z ręki. Nie powinna tego robić, jestem spokojna. Do czasu.
- Jeszcze raz Cię z nim zobaczę ! Tylko raz, a pożałujesz tego ! Mała zdziro ! - chciała mnie uderzyć z liścia. Zatrzymałam jej rękę i wykręciłam. Pisnęła z bólu.
- Jeszcze raz spróbujesz mnie tknąć, lub się na mnie wydrzesz.. Jeszcze raz.. Zrobię Ci piekło z życia, rozumiemy się - puściłam ją a ona wtuliła się w Lou. Louis był zdezorientowany, ona zapłakana, a ja.. Ja byłam z siebie zadowolona. Postawiłam sie jej. 
- Louis ona jest nienormalna, zabierz mnie stąd - rzuciła mu się na ramiona i wyszli.
Nawet się ze mną nie pożegnał. Mogłam sie tego spodziewać. W końcu źle potraktowałam jego dziewczynę. Uhh.. Zapłaciłam za danie i wyszłam z tamtego miejsca. Poszłam na miejsce gdzie zawsze z Niallem chodziłam gdy było nam smutno. Była pełnia, a na dworze było dość ciepło. Usiadłam na trawie, przy niewielkim strumyku i łzy samowolnie zaczęły mi spływac po policzku. Czemu ja muszę zawsze coś spieprzyc ? 

 Nie dość że straciłam przed laty Nialla, to teraz Louisa. No, ale musze byc silna . Gorzej chyba być nie może. I po co ja to pomyślałam ? Usłyszałam trzaśnięcie gałęzi, odwróciłam się szybko i ujrzałam sylwetkę chłopaka. Dosyc wysoki był. Przestraszyłam się, wstałam i zastanawiałam się jak on sie tu dostał. Tutaj prowadzi specjalne przejście i nikt poza Niallem i mną nie wie jak tu przejść. Mężczyzna zbliżał się w moim kierunku, serce waliło mi jak oszalałe. Lecz ten chłopak chyba płakał, co chwila wycierał reką oczy, z resztą tak jak ja. Kiedy był już tylko kilka centymetrów ode mnie ujrzałam ...

____________________________________________
Witajcie ! Nie miałam dostępu do internetu i dopiero teraz dodaje rozdział :)
Mam nadzieję, że się spodobał :)
Czytasz ? - KOMENTUJ ( TO NA PRAWDĘ MOTYWUJE )
5 kom = kolejny rozdział     
Chcecie być informowane ? Piszcie do mnie na TT : @swagybravery

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 4


Obudziłam się po godzinie ósmej rano. Usiadłam na łóżko i się przeciągnęłam. Spojrzałam przez okno, słońce już wzeszło. Wstałam i poszłam do łazienki by się umyć. Włosy spięłam w koka jak to zazwyczaj i ubrałam się w to :


Poszłam na stołówkę zjadłam śniadanie, a kiedy wychodziłam zatrzymała mnie dyrektorka ośrodka. Zaprowadziła mnie do swojego gabinetu.
- Amy - zaczęła - jak dobrze wiesz niedługo się wyprowadzasz.
- Tak wiem pani Mate 
- Oczywiście mogę Ci znaleźć mieszkanie jeśli chcesz - zaproponowała kobieta
- Nie dziękuję. Poradzę sobie - uśmiechnęłam się
- Dobrze. A jak się czujesz? Jak tam w pracy ?
- Dobrze. Bardzo dobrze, zaprzyjaźniłam się z pracownicą tej kawiarni ma na imię Jessy i jest świetna. No i również poznałam pewnego chłopaka - uśmiechnęłam się a pani Mate się na mnie spojrzała
- Chłopaka? Jak ma na imię ?
- Louis. Jest bardzo miły i zabawny. Dzięki tej dwójce znowu się uśmiecham i jestem im ogromnie wdzięczna za to. - oznajmiłam 
- No to się cieszę. Nie zatrzymuję Cię już dłużej, bo do pracy się pewnie śpieszysz - podeszła do mnie i mnie przytulił - do zobaczenia
- Do zobaczenia - pomachałam jej i wyszłam z gabinetu. Lubię ją. Jest dla mnie bardzo miła i wyrozumiała. Chyba tylko za nią będę tęsknić. Poszłam jeszcze do mojego pokoju po torebkę i ruszyłam do pracy.
Podczas spaceru napisał do mnie Lou :
- Heeej :) No to jesteśmy umuwieni na piątek ? Bo nie ogarniam haha - naco szybko mu odpisałam
- Tak na piątek :) A dokładniej na 16 w parku gdzie się poznaliśmy :*
- Ah no tak pisaliśmy o tym xd hah a co tam u cb ?
- hah. Nic idę właśnie do pracy a u cb ? 
- Aha. Ja leżę w łóżku i czekam aż mój przyjaciel przyniesie mi kanapki :D
- Kolega Ci kanapki robi do łóżka ? haha
- przyjaciel ( no prawie brat :D ) też dużo je więc on robi tone kanapek przynosi do mojego pokoju i zajadamy ;)
- Aaaa to zmienia postać rzeczy haha
- No tak :) A ty masz współlokatorkę czy współlokatora? :)
- Nope. Mieszkam w... mieszkam w domu dziecka, ale to raczej nie jest rozmowa przez sms'y ;)
- Nie wiedziałem. Musimy koniecznie pogadać :D 
- To na pewno :) Lou muszę kończyć, bo własnie wchodze do kawiarni ;c Papa ;*
- Papa ;*
Schowałam telefon do kieszeni i poszłam na zaplecze. Nie było jeszcze klientów więc trochę poplotkowałam z Jess. Gdzies około godziny 15 do kawiarni wszedł Louis. Podszedł do lady i się uśmiechnął 
- Poproszę latte - spojrzałam się i również sie uśmiechnęłam
- Coś jeszcze ?
- Tak. Rozmowę z tobą - wyszczerzył się
- Może później - puściła mu oczko -  a teraz siadaj zaraz Jess przyniesie Ci kawę
- No dooobra - i poszedł usiąść się do wolnego stolika
Jess przyniosła mu kawę, wypił ją, ale nadal nie wychodził. Siedział tam dobre trzy godziny zamówił chyba wszystkie rodzaje kaw haha. Kiedy skończyłam zmianę ( czyli o godzinie 18 ) Louis'a już nie było z jakieś 5 minut wcześniej wyszedł. Gdy wychodziłam z kawiarni ktoś pociągnął mnie w prawą stronę, trochę sie przestraszyłam. Okazało się, że to Louis.
- Pojebało Cię ?! - krzyknęłam do niego, a on zaczął się śmiać
- Może? haha twoja mina była bezcenna buahahaha
- hahaha bardzo śmieszne haha boki zrywać.. Ja się na prawdę przestraszyła debilu - chciałam już iść, ale pociągnął mnie za ramię
- Przepraszam. Nie chciałem żebyś się aż tak przestraszyła, ale nie bądź na mnie zła - spojrzał mi się głęboko w oczy. Nogi miałam jak z waty cukrowej. Jego spojrzenie mnie sparaliżowało.


- Amy co Ci jest? Halo - zaczął machać mi ręką przed oczami, ocknęłam się.
- Nic nic. Nie jestem zła - uśmiechnęłam się
- Cieszę się - przytulił mnie do siebie mocno. Długo już nie czułam się taka...hmm...bezpieczna? Tak. Bezpieczna. Trwalibyśmy dłużej w tym uścisku, ale w pewnym momencie zadzwonił jego tel. Rozmawiał dość długo z tą osobą, ale krzyczał chyba był zdenerwowany. Kłócił się z kimś. Kiedy przestał podszedł do mnie. 
- Muszę wracać. - powiedział smutnym, a zarazem wściekłym głosem
- Mogę spytać dlaczego ? - niepewnie zadałam to pytanie
- El. Jest zła, że mnie tak długo nie ma i wgl. Niekiedy mam jej dość, ale nie umiałbym bez niej żyć. Więc nie chce się z nią kłócić i lepiej będzie jak wrócę do domu... Chyba mnie rozmuniesz? - spojrzał się na mnie
- Pewnie, że rozumiem - pogłaskałam go po ramieniu - Idź do niej.
- Ok. Pa - pomachał mi i pobiegł. Zniknął z pola mojego widzenia. Zostałam sama. Znowu. Nic innego nie pozostało mi jak iść do domu. Dobrze że było w miarę jasno na dworzu. Inaczej bym się trochę bała. 

Kiedy mijałam stare plac zabaw przypomniało mi się jak z Niall'em zawsze się tam huśtałam. Zawsze też robiliśmy największe zamki z piasku w okolicy haha. Albo jak wchodziliśmy na drzewa by zdjąć latawce, lub kiedy leżeliśmy na trawie i odgadywaliśmy kształt chmur. Przynajmniej miłe wspomnienia mi zostały. Nawet nie skapnęłam się kiedy  łzy spłynęły po moim policzku. Szybko je wytarłam i ruszyłam dalej. 



Gdy dotarłam do mojego pokoju pierwsze co rzuciłam się na łóżko. Obróciłam się tak, że leżałam na plecach i patrzyłam sie w sufit. Łzy leciały mi ciurkiem. Dlaczego? Wspomniałam sobie Niall'a. Tak bardo mi go brakuje, a z drugiej strony nie chcę żeby w ogóle się do mnie odzywał. Jak tak bez słowa wyjechał, zostawił mnie w takiej beznadziejnej sytuacji. Wyjebane... 

Wstałam i poszłam do łazienki. Kolejny prysznic na uspokojenie. Wydaje się dziwne, ale tak już mam. Tym razem nie pomogło. Nie wiem dlaczego, zaczęłam płakać jeszcze gorzej. Zsunęłam się po zimnej ścianie od kabiny i schowałam głowę w kolana. Woda spływała po mnie. Minęły dobre dwie godziny zanim wyszłam. Owinęłam się ręcznikiem, wysuszyłam włosy i ubrałam się w piżamę. Odrazu poszłam spać. Oczywiście nie mogłam zasnąć. Zastanawiałam się czy nie napisac do Lou. Napisałam. 

- Hej :) Śpisz ? - odpisał mi po około dziesięciu minutach
- Ja ? Nieee :) A ty?
- Nie mogę zasnąć. 
- Oj. Co się stało że nie możesz zasnąc?
- Przypomniałam sobie o moim dawnym przyjacielu, tęsknie za nim, ale również nienawidze... Zostawił mnie, wyjechał kiedy najbardziej go potrzebowałam
- Biedactwo. A można wiedzieć jak miał na imię ?
- Niall.. mój kochany żarłoczek. :')
I już nie odpisał. Czemu? Nie mam pojęcia. Minęła kolejna godzina, a ja nie spałam. Nagle ktoś do mnie zadzwonił. Na wyświetlaczu pojawił się 'Louis :*' odebrałam.

*rozmowa tel*
- Hej Amy co tam? Śpisz?
- Nie. Pisałam przecież tobie, że nie mogę spac - zaśmiałam się
- Jak to pisałaś ? Nie rozumiem
- Przecież jakąś godzinkę temu napisałam do cb
- Ja dopiero przed chwilą przyszedłem do domu
- To z kim ja pisałam - zdziwiłam się
- Kurwa - chyba rzucił tel na łóżko, bo zaczął krzyczeć - Debilu kto pozwolił Ci pisać z Amy !? Ej, wszystko okej..stary.. - znowu przybiegł do pokoju
- Amy przepraszam, ale muszę iść do przyjaciela. Coś się chyba stało. Do jutra papa
- Okej. Pa - i się rozłczyłam. Dziwnie mi się robiło. Pisałam z jego przyjacielem. Napisałam mu coś czego nie powinnam. Zajebiście. No cóż. Trudno. Niespodziewanie, szybko zasnęłam po telefonie Louis'a.

*Oczami Louis'a*
Kiedy zaczynałem krzyczeć na Niallera, weszłem do jego pokoju. Siedział zapłakany w kącie. Byłem totalnie zdezorientowany. Pobiegłem do mojego pokoju, by zakończyc rozmowę z Amy i wróciłem do niego. Podeszłem do niego, usiadłem się na przeciw niego.
- Niall co się stało ? - zapytałem się
- Ja...ja..ja znam Amy - spojrzał się na mnie jego załzawionymi oczami
- Jak to ? What !?
- Przed laty byliśmy przyjaciółmi, ale wtedy wyjechałem z Mullingar, zostawiłem ją kiedy jej rodzice zginęli w wypadku. Ona mnie nienawidzi, a za razem tęskni... - schował głowę w kolana
- Boże - zatkałęm ręką buzię i przytuliłem przyjaciela
- Muszę się z nią spotkać. Inaczej nie wytrzymam - oznajmił i wytarł łzy
- Spokojnie. Jutro ja się z nią spotykam, eem może zaangażuję spotkanie w niedzielę co ? - zaproponowałem
- Tak. Czemu nie. Ważne żebym się z nią spotkał i wszystko wyjaśnił - wstał i podał mi rękę
- Ok. Ja już spadam do siebie - uścisnąłem go i poszedłem do siebie

___________________________
No i jest kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że się podoba.
Jeśli tak skomentuj, wyraź swoją opinię bardzo mnie to motywuje :*
Następny rozdział w kolejny piątek :) #MutchLove

piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 3

Obudziłam się o piątej rano. Rozejrzałam się po ciemnym jeszcze pokoju, i postanowiłam poleżeć w łóżku. W pracy miałam stawić się na godzinę dziesiątą. Co ja przez te pięć godzin mam robić ? Najwyżej będę się szwędała po Mullingar. Usiadłam na łóżku, przeczesałam grzywkę i udałam się po cichu do łazienki. Włosy związałam w koka, lekko pomalowałam oczy tuszem do rzęs. Ubrałam się w to:

I wyszłam z domu. Słońce zaczynało coraz bardziej wschodzić w górę. Postanowiłam udać sie do parku. Usiadłam sobie na pustej ławce, dookoła nikogo nie było. Oparłam się o oparcie i odchyliłam głowę w tył. Po chwili usłyszałam jak ktoś rozmawia dość głośno z kimś przez telefon. Otworzyłam oczy i się rozejrzałam. Spostrzegłam na przeciw mnie chłopaka siedzącego na ławce. Rozmawiał przez telefon jak wspomniałam wcześniej. Śmiał się, ale również krzyczał. Nie uwierzycie. To był ten chłopak co mnie potrącił i który był u mnie w pracy ! Jaki ten świat jest mały nieprawdaż? Cały czas się na niego gapiłam, nawet nie zauważyłam tego. Kiedy się na mnie spojrzał, mój w wzrok powędrował w stronę ziemi. Siedziałam wpatrzona w piasek i nogą kreśliłam jakieś wzory. Nagle ktoś się do mnie dosiadł. 
- Hej - spojrzałam się w jego stronę i ujrzałam piękne niebieskie tęczówki
- Hej - wyciągnął do mnie rękę - Jestem Louis, a ty? 
- Amy - uścisnęłam jego rękę, a on posłał mi cudowny uśmiech
- Ja już Cię widziałem...Eeee..chyba w kawiarni za rogiem, dobrze mówię? - zapytał się szczerząc se do mnie.
- Tak. Dobrze myślisz. No i tez mnie kilka dni temu potrąciłeś - wtrąciłam
- Serio? Ach no tak. Pamiętam, że biegłem i potrąciłem dziewczynę to byłaś ty? - zapytał z niedowierzaniem.
- Tak to byłam  ja - oparłam się znowuż o ławkę
- Przepraszam, ale śpieszyłem się na autobus heh o mało sie nie spóźniłem na spotkanie z El - uśmiechnął się sam do siebie, a ja zastanawiałam się kim ona może być
- Jeśli mogę zapytać. Kim jest El ? - zapytałam niepewnie
- Już mówię - odwrócił głowę w moją stronę i  zaczął mówic - Ma na imię Eleanor, ale wszyscy mówią na nią El. Jest moją dziewczyną. Bardzo ją kocham. - powiedział podekscytowany. 
- Aha. Dobrze wiedzieć.
- A ty?
- Co ja?
- No masz chłopaka?
- Ja? hahaha proszę Cię. Z moją twarzą ? haha pewnie że nie - powiedziałam, a Louis widocznie był zdziwiony moją odpowiedzią
- Co ty od siebie chcesz? Jesteś śliczna ! No, a na chłopaka zawsze jest czas co nie ? - znów się uśmiechnął. Polubiłam jego uśmiech.
- No tak. Zawsze jest czas. A długo mieszkasz w Mullingar?
- Nie tak długo. Z jakiś rok? Mieszkam razem z moim najlepszym przyjacielem. A ty? 
- Ja mieszkam tu od dziecka. - odpowiedziałam i sie uśmiechnęłam
- No to fajnie. Mój przyjaciel też mieszka tu od dziecka, ale on przyjechał do mnie na kilka lat i wróciliśmy żeby zamieszkac tutaj. To skomplikowana historia haha 
- Hah wierzę tobie na słowo - rozmawiałam z nim jeszcze dobrą godzinę
- Amy? - zapytał w pewnym momencie
- Tak ? 
- No, bo może... dasz mi swój numer tel? - i się wyszczerzył
- Tak. Oczywiście, ale...
- Jakie ale ? - zapytał powstrzymując śmiech
- Aleee... Ty dasz mi swój haha
- Już się bałem haha daj swój tel wpiszę tobie mój numer, a ty weź mój i ty mi się wpiszesz - okeej - uśmiechnęłam się i wpisałam numer do telefonu. Spojrzałam na telefon, była godz 9:30. 
- O fuck ! - krzyknęłam
- Co się stało?
- Muszę już iść. Miło mi się rozmawiało, ale zaraz spóźnię się do pracy, pa Louis ! - pomachałam mu i szłam w stronę kawiarni.
- Pa Amy ! - odmachał mi i się znowu uśmiechnął
Mam nadzieję, że zaprzyjaźnimy się. Bardzo go polubiłam. Ma podobny charakter do Niall'a. I mogę z nim normalnie porozmawiać, bez stresu. Może w końcu zacznie mi się układać w życiu? Oby. Może znowu będę szczęśliwa?
Kiedy weszłam do kawiarni przywitała mnie Jess.
- Amy - przytuliła mnie - wiesz? Tęskniłam za tobą ! - uśmiechnęła się promiennie i pociągnęła mnie na zaplecze. - Wiesz że się spóźniłaś prawda? 
- Oj wiem wiem. heh. No, ale zatrzymał mnie Louis - uśmiechnęłam się
- Uuuu.. Amy ! haha
- O co Ci chodzi Jess?
- Louis..czekaj czekaj to ten koleś zza lady? Co wczoraj tu był?
- Dokładnie. Jak byłam rano w parku to zagadał i tak jakoś - zachichotałam
- Może będzie z tego coś więcej ? hmmm? hehe 
- Nie. Na pewno nie. - sprostowałam, a Jess się na mnie spojrzała
- Skąd możesz to wiedziec? - była dociekliwa
- On ma dziewczynę. Niejaką Eleanor.
- No kurcze no. A szkoda - znowu mnie przytuliła i wstała ( bo siedziałyśmy na krzesłach )
- Ubierz się w kamizelkę i do pracy ! - uśmiechnęła się i rzuciła mi kamizelkę
- No dobra. - wstałam i zaczęłyśmy naszą pracę.
Po skończonym dniu pracy wróciłam do mojego miejsca zamieszkania. Było grubo po 19. Byłam na maksa zmęczona. Kiedy byłam już w pokoju od razu wzięłam gorący prysznic. Trwał 2 godziny. Lubię posiedzieć i pomyśleć nad różnymi sprawami. Kiedy wyszłam owinięta w ręcznik i z turbanem na głowie spostrzegłam, że mam nieodebraną wiadomość. Była od Louisa.
Jego treść :
- Hej :) Co robisz? Bo ja się zanudzam na śmierć xd - na co ja mu odpisałam
- No hej :) Ja? Też się nudzę.. Właśnie wyszłam spod prysznica. 
- Ja też wyszłem niedawno spod prysznica. :D A co robisz jutro? 
- Hmm... Jutro jest środa, czyli pracuje od 9 - 19. No super -.-
- Oh noł :o No to kiedy masz czas na spotkanie? Sprawdź to ! :D
- W piątek od godz 16 mam wolne :D
- Mi pasuje. Jesteśmy umówieni? Idziemy do kina :)
- Okej :) A teraz ja muszę kończyć, bo śpiąca jestem. Yawh. Dobranoc :*
- Słodkich snów :* Dobranoc. 
Poszłam ubrać się w piżamę. Usiadłam przy biurku. Spojrzałam ponownie na moje ręce. Nie miły widok. Pełno blizn.
To moja wina, bo nie umiem przestać. Ale jakoś muszę ulżyć sobie w bólu. A ten sposób wydaje się najlepszy. Postanowiłam, że już nie będę się ciąć. KONIEC Z TYM. Blizny znikną z czasem. Będę znowu tą Amy z dawnych czasów. Wysunęłam z szuflady pudełko żyletek i wyrzuciłam je do kosza. Poczułam ulgę. Położyłam się w łóżku i przykryłam się pierzyną. Wtuliłam się, zwinęłam w kłębek i zasnęłam. Już nie myśląc o problemach tylko o tym, że mogę znowu być Amy której mi brakuje. Że znowu mogę być szczęśliwa. Przynajmniej w miarę szczęśliwa.   

____________________________________
No i jest kolejny rozdział :) Z opóźnieniem, ale
jednak jest. Mam nadzieję, że się podoba.
Jeśli ta skomentuj dużo to dla mnie znaczy i motywuje :)
U góry w prawym rogu jest ankieta. Jeśli czytasz zagłosuj :*
Następny rozdział myślę, że w piątek. Już pojawił się Louis. :)
Sporo namiesza w życiu Amy również Eleanor. Jak?
Dowiecie się czytając kolejne rozdziały :3

środa, 3 kwietnia 2013

Nominacja :)



 Co każdy nominowany musi zrobić:



•grzecznie podziękować nominującemu
•ujawnić 7 faktów o sobie
•nominować 10 blogów, które sobie na to zasłużyły i powiadomić je


Dziękuje Jestemseja oo za nominowanie mnie :) Nigdy wcześniej nie byłam nowminowana i jest to miłe zaskoczenia :* Dziękuje kochana jesteś :*

7 faktów o mnie :
* Jestem Directioner, Belieber, Mixer i Jcat
* Nie mam rodzeństwa
* Wole Twittera od facebook'a
* Mam psa, którego uwielbiam 
* Boję się łyżek 
* Lubię śpiewać i chyba nawet mi to wychodzi
* Nie lubię polskiej muzyki. (wyjątek Mateusz Mijal )

Blogi które nominuje :
http://justletmebeee.blogspot.com/
http://little-things-about-love.blogspot.com/
http://jedyne-czego-chcialem.blogspot.com/
http://www.sick-truth.blogspot.com/

No to teraz czekajcie na kolejny rozdział :*