- Hej. - powiedział podchodząc do mnie
- Hej. Co tu robisz ?
- Przyszedłem odwiedzić moją przyjaciółkę - wyszczerzył zęby
- Ty myślisz że my się przyjaźnimy ? haha Mylisz się - powiedziałam ostro. On zrobił minę zbitego psa kiedy chciał już iść złapałam go za ręke - Przecież żartowałam haha - na jego twarzy zagościł promienny uśmiech
- Nie strasz mnie tak więcej
- Okey. A i muszę coś tobie powiedzieć
- No mów
- Wybaczam. Wybaczam tobie. Nie powinnam się gniewać, zrobiłeś to co musiałeś. Nie jestem już zła - przyciągnęłam go do siebie i mocno go przytuliłam - tak bardzo za tobą tęskniłem - usłyszałam ciche słowa mojego przyjaciela.
- Ja za tobą też Niall, nawet nie wiesz jak bardzo - łza spłynęła po moim policzku
- Jejku nie płacz - otarł mi policzek - nie lubię jak płaczesz, bo wtedy mi chce się płakać
- No dobra, nie będę już - lekko się uśmiechnęłam
- I o to chodzi. Uśmiech to podstawa. A tak wgl too kiedy ciebie wypisują ?
- Uum nie wiem haha
- Jak zawsze jesteś nieogarnięta haha
- No ej ! Ja jestem ogarnięta, nawet bardzo -spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem
- Taaa.. na pewno - puścił mi oczko
- no moze troche haha
- Ej a może ja się pójde zapytać kiedy ciebie wypiszą co ?
- Tak czemu nie - i zniknął za drzwiami
Przeczesałam włosy ręką, aż nagle ktoś zapukał do drzwi. To nie mógł być Niall, on by przecież wszedł normalnie.. Kolejny gość ?
- Proszę - powiedziałam - Kiedy drzwi się otworzyły ujrzałam Louisa.
- Hej Amy
- Cześć Louis
- Em..mogę usiąść ? - wskazał wolne miejsce przy łóżku
- Jeśli chcesz to siadaj... - usiadł i spojrzał się na mnie
- Dlaczego taka jesteś dla mnie ?
- Ale niby jaka? Wredna? Oschła? Niemiła? A jaka mam być ? Miła ?! Życzliwa ?! Proszę cię nie rozśmieszaj mnie...
- No tak..Wtedy w kawiarni..Ja wiem że zachowałem się jak dupek..Wybacz..Wybacz mi proszę
- Wybaczam..Tylko nie myśl że będzie tak jak kiedyś...
- Dlaczego ?
- Ty masz El, a ja nie mam zamiaru się z nią widywać, nawet przypadkiem. Zrozum..ughh nie lubie jej... i lubić jej nie będę
- Spoko..rozumiem że jej nie lubisz, ale nie możemy zerwać naszych kontaktów..Amy..
Kiedy miałam odpowiedzieć do sali wszedł Niall
- Oł nie będę przeszkadzał - powiedział Nialler i chciał już wyjść
- Nie ! Zostań, Louis już wychodzi prawda ? - spojrzałam się na Lou
- Taa, już idę.. Pa - spojrzał się na mnie, potem na Nialla i wyszedł. Nialler usiadł na łóżku i spojrzał się na mnie.- Co się stało ? Pogodziliście się ?
- Nie. Nie wiem czy ta przyjaźń ma sens skoro jego dziewczyna będzie pewnie ciągle się wpieprzać..
- No tak jego dziewczyna jest no...yyy.. Nie jest zbyt miła.
- Ha fakt.
- Aaa ! Prawie bym zapomniał o powiedzeniu tobie, że wychodzisz stąd już jutro ! Jesteś w dobrej formie, ale będziesz musiała leżeć, w łóżku - uśmiechnął się, a ja go mocno przytuliłam. On położył się obok mnie i zaczęliśmy rozmawiać, aż do godziny 18. Niestety wtedy musiał już iść bo czas odwiedzin się skończył. Było mi przykro, ale jutro będę mogła się z nim widywać codziennie, od rana i wieczora. Nie moge się doczekać. Po jego wyjściu obejrzałam sobie coś w TV, zjadłam kolację, posłuchałam trochę muzyki i w końcu zasnęłam po godzinie 22.
* Niall
Boże jestem taki szczęśliwy ! Znowu przyjaźnie się z moją Amy ! Nie myślałem, że tak to wyjdzie, ale cały czas się uśmiecham. Od dłuższego czasu tak nie było. Mamy cały czas dobry kontakt, dogadujemy się świetnie hah. Tylko martwie się o jej i Louisa przyjaźń. Wiem, że Lou ją bardzo polubił, a ona go. Dużo dla niej zrobił, przywiązali się do siebie, a tu nagle pojawiła się El i wszystko zepsuła. Ughh jak ja czegoś takiego nie lubie.
No, ale Lou pewnie jakoś z tego wybrnie znam go. Zawsze znajdzie wyjście z sytuacji, nawet tej najgorzej. Kiedy wróciłem do domu zastałem Louisa kompletnie pianego . Zalał się biedak w trupa. Leżał na kanapie z butelką vódki w ręku. Podeszłem do niego, a on spadł z łóżka. Podniosłem go i jakoś zaprowadziłem do jego pokoju. Padł na łóżko jak trup. Biedaczek. Poszedłem do siebie i wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka. * Louis
Kiedy wróciłem do domu nie myślałem i niczym innym jak o Amy. Boże jestem kompletnym DUPKIEM. Jak mogłem tak ją potraktować ?! Nie dziwie się, że nie chce się ze mną przyjaźnić. Po drodze do domu kupiłem kilka butelek vodki. W domu kiedy byłem już wstawiony zadzwoniłem do El i z nią zerwałem. Wykrzyczałem jej jej wady, błędy generalnie wszystko. Upiłem się. Przynajmniej zapomniałem o wszystkim innym.
__________________________________
Witam ! Mam nadzieję że rozdział się spodobał :)
Jeśli tak zostaw komentarz, wyraź swoją opinię to motywuje ! :3
Kocham was ;3
6kom = kolejny rozdział

