poniedziałek, 18 marca 2013

Rozdział 1

Siedziałam sobie na parapecie u mnie w pokoju i wpatrywałam się w gwieździste niebo. Od małego lubiłam gapić się w księżyc. Rozmyślałam nad wieloma sprawami. Nad nową pracą, którą muszę znaleźć, ponieważ będę musiała się z czegoś utrzymywać, jak wyjdę z tego domu. Nad tym czy sobie poradzę. Nad moim dawnym życiem. Pojedyncza łza spłynęła po moim policzku, lecz szybkim ruchem ręki ją otarłam. Było już po 24. Spojrzałam się ostatni raz na niebo i postanowiłam udać się do łóżka. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziły mnie poranne promienie słońca, które wpadały przez okno. Spojrzałam się na zegarek, było wpół do ósmej. Usiadłam na łóżku i głęboko westchnęłam. Poszłam do łazienki, aby odbyć codzienną poranną toaletę. Zajęło mi to jakieś 30 minut. Zeszłam na śniadanie. Zobaczyłam wielką kolejkę po odbiór jedzenia. Jest tak zawsze, ale można się przyzwyczaić. W końcu była moja kolej, odebrałam posiłek i udałam się na moje stałe miejsce. Grupka chłopaków, którzy mieli z jakieś 15-16 lat, zaczęli gadać jakieś głupie rzeczy w moją stronę. Typu 'maleńka chodź do nas', 'dobrze zapłacimy', 'nie będziesz żałować'. Miałam dość tego. Szczeniaki - pomyślałam. Wstałam i poszłam odstawić talerz. Następnie udałam się do mojego pokoju. Przebrałam się w czarne rurki, białą bokserkę, a na to czarny sweterek.

    Właśnie wybierałam się na rozmowę o pracę. Na miejsce miałam dotrzeć o godzinie 10:30. Do pobliskiej kawiarenki miałam jakieś 20 minut więc zdążę. Wyszłam z ośrodka i powolnym krokiem zmierzałam w stronę kawiarni. Na miejsce dotarłam punkt 10:30. Kiedy przeszłam przez próg od razu czuć było miłą atmosferę. Bałam się rozmowy, nie umiem rozmawiać z obcymi ludźmi, jestem strasznie nieśmiała i nie umiem nawiązywać nowych znajomości. Podeszłam do lady i przywitała mnie dość niska brunetka. Na plakietce widniało imię 'Jessy'.
-Dzień dobry. W czym mogę służyć ? -zapytała się posyłając mi ciepły uśmiech
- Ja w sprawie rozmowy o pracę - odwzajemniłam uśmiech
- Niech pani usiądzie - wskazała mi wolne miejsce na wprost lady - zaraz zawołam szefową
- Dobrze. Dziękuję. - usiadłam na wolnym miejscu i torbę położyłam obok siebie. Kiedy siedziałam spostrzegłam, że w moją stronę idzie dość wysoka brunetka. Wyglądała na miłą osobę. Usiadła na przeciw mnie i podała mi rękę.
- Samantha - uśmiechnęła się, a ja uścisnęłam również jej rękę
- Amy.
- A więc ile ma pani lat, kiedy pani mogłaby pracować i poproszę jeszcze CV
- 17, pasują mi każde godziny - podałam jej CV zaczęła przeglądać je, a ja z nerwów bawiłam się swoimi palcami. Miałam już tak w zwyczaju.
- Ma pani dobre kwalifikacje, godziny pracy moga być każde no cóż nie pozostaje mi nic innego jak powiedzieć ' Witamy na pokładzie ' - uśmiechnęła się do mnie promiennie, a ja nieśmiało odwzajemniłam uśmiech. - Zaraz poproszę Jessy, aby podała tobie plan na najbliższy tydzień. Potem może się coś zmienić, ale nie jestem pewna.
- Dobrze. To ja poczekam - nie czekałam długo. Miła brunetka przyniosła mi kartkę z planem.
- Mam nadzieję, że Ci się tutaj spodoba. No a tak poza tym to mam na imię Jessy, a ty?
- Amy miło mi
- No Amy do zobaczenia jutro. Ja muszę iść, klienci czekają pa - pomachała mi na pożegnanie i ruszyła w stronę starszego małżeństwa. Ja w tym czasie postanowiłam udać się z powrotem do ośrodka.

  Kiedy szłam ulicą, potrącił mnie jakiś szatyn.
- Przepraszam - rzucił pospiesznie i biegł dalej. No tak to nic dziwnego, wielu ludzi jest zabieganych. Westchnęłam i szłam dalej. Powolnym krokiem w końcu dotarłam do miejsca mojego zamieszkania. Ciepły wiatr rozwiewał moje blond włosy, a słońce przyjemnie ogrzewało. Postanowiłam posiedzieć trochę w ogrodzie. Zasiedziałam się do wieczora. Kolejną noc wpatrywałam się w gwiazdy i rozmyślałam o dzisiejszym dniu. W moje rozmyślenia wtrącił się ten szatyn. Przypomniałam sobie go. Miał nieład na głowie, połączony z grzywką na bok, czarne rurki, czarną bluzkę i czarne vansy? Tak, vansy. Choć widziałam jego twarz przez co najmniej kilka sekund zapadła mi w pamięć. O czym ja w ogóle myślę!? O jakimś szatynie co mnie potrącił na ulicy?! Uhhh, chyba dostaję już do głowy... Pójdę się lepiej położyć, jak pomyślałam tak też zrobiłam. Niestety nie mogłam zasnąć. Ponad 2 godziny słuchałam sobie muzyki, i w końcu zasnęłam.
____________________________________________
No i jest rozdział pierwszy :)
Jak na razie akcja się rozwija. Mam plany, aby Louisa i Nialla wprowadzić, podczas rozdziału 3-4 :)
Jeśli czytasz wyraź swoją opinię w komentarzu, to mnie motywuje :)x
Następny rozdział myślę, że będzie w piątek lub w czwartek :*

1 komentarz: