Obudziłam się o 8 rano. Niedziela. Przed oczami mam tylko tą scenę z wczoraj w łazience. Spojrzenie Louisa i tylko jego. Potrząsnęłam głową i się przeciągnęłam. Wstałam i poszłam do kuchni gdzie ujrzałam Nialla przygotowującego posiłek, a była to jajecznica.
- Hej Niall - powiedziałam opierając się o blat
- No heej - uśmiechnął się - głodna ?
- Tak, i to bardzo
- Zaraz będzie gotowe, możesz wyłożyć talerze, sztućce...
- Niall wiem co jest potrzebne do śniadania - spojrzałam się na niego
- Przecież wiem -wytknął mi język
- Jak śmiesz mi wytykać język ? - powiedziałam próbując powstrzymać śmiech i mówić to z powagą
- A tak - kolejny raz to zrobił - haha i co ? nic mi nie zrobisz - wyszczerzył się do mnie, a ja mu dałam po twarzy ( bardzo delikatnie )
- Uderzyłaś mnie ! Aaaa! Umieraaaam ! Powiedz Louisowi że go kocham - położył się na podłodze i wymachiwał rękami - żegnaj . - udawał że umarł
- Nieee ! Niall nie umieraj haha prosze jesteś zbyt młody ! Niee - śmiejąc się położyłam głowę na jego tors
- haha patrz ożyłem ! jestę magikię haha
- Boże z kim ja się przyjaźnie haha
- Ze mną - uśmiechnął się, a ja do niego również
- Niall
- Tak ?
- Jajecznica
- Co jajecznica ?
- Ona się przypala !
- Co ? Jaka jaje... Oh Fuck ! Szybko się podniósł i podszedł do kuchenki - no nie moja kochana jajecznica ! Dlaczego ?! Dlaczego właśnie ona ! ? - Niall bardzo przeżywa takie coś. Najchętniej zrobiłby pogrzeb haha. Podeszłam do niego i połozyłam ręke na jego ramieniu.
- Najszczersze kondolencje
- Oh dziękuje. Ale wiesz, że to znaczy że nici ze śniadania co nie ?
- O tym nie pomyślałam - przeczesałam włosy i zajrzałam do lodówki
- Nic nie ma. W nocy byłem głodny więc..
- Niall ! Jezu jak można zjeść całą pełną lodówke ?
- No, ale ona nie była pełna !
- Ale jednak zjadłeś wszystko... Ide się ubrać i pójde do sklepu
- Ok.
Poszłam do swojego pokoju i ubrałam to :
Włosy spięłam w koka, lekko pomalowałam rzęsy, ubrałam czarne trampki. Wzięłam pieniądze i ruszyłam do sklepu. Kiedy zaszłam do piekarni była wielka kolejka, czekałam tam z jakieś 20 minut. Następnie musiałam iść do spożywczego kolejne 3o minut. Kiedy w końcu zrobiłam wszystkie zakupy wróciłam do domu. Obydwoje jeszcze spali. Położyłam siatki w kuchni
na blacie. Wyciągnęłam deskę i zaczęłam kroić bułki, zrobiłam kilka kanapek. Wszystko przygotowałam na stole i poszłam do pokoju Nialla. Wskoczyłam na łóżko i zaczęłam skakać i wołać żeby się obudził.
- Amy ! Ja chce spać kobieto ! Prosze !
- Śniadanie jest już na stole .- Trzeba było tak od razu ! - uśmiechnął się, szybko wstał i pobiegł do jadalni. Ja wyszłam z jego pokoju i poszłam do pokoju Louisa. Niepewnie zapukałam. Usłyszałam ciche " proszę ". Weszłam do pokoju, a Louis siedział na łóżku i coś robił na telefonie.
- Śniadanie jest już na stole.
- Dzięki.
- Ok, no to czekamy na ciebie.
- Amy ?
- Tak ?
- Jesteś jeszcze na mnie zła ? - spojrzał się na mnie. Jego wzrok mnie sparaliżował nie umiałam mu powiedzieć, że " Nie, już nie jesteś moim przyjacielem" czy coś podobnego. Bo przecież wcale tak nie było.
- Nie. Już dawno wybaczyłam. Byłam głupia nie powinnam się na ciebie gniewać. Przepraszam.
- Ty nie masz przepraszac. Przepraszać powinna Eleanor. Ale na pewien czas mam jej dosyć. No, ale nie gadajmy już o tym. Chodźmy na śniadanie - uśmiechnął się do mnie, wstał i poszedł razem ze mną do jadalni, aby zjeść śniadanie..No właśnie mieliśmy coś zjeść...
- Niall ! - krzyknął Louis - Znowu ? Na serio? - nie wiedziała o co chodzi, ale kiedy zobaczyłam pusty talerz po bułkach wiedziałam, że zjadł nam śniadanie.
- No co . Głodny byłem.
- My też jesteśmy głodni Nialler - powiedziałam
- Sorry. Wynagrodzę wam to. Ugotuje dla was kolacje ? Ok? - spojrzeliśmy się z Louisem na siebie i pokiwaliśmy głową
- Tak, czemu nie. Umowa stoi - powiedział Louis i przybił piątke z Niallem.
- No dobra, Louis chcesz kakao ?
- Tak, poproszę.
- Ja też chce ! - krzyknął Niall
- Okey.
Kiedy napoje były gotowe usiedliśmy wszyscy przy stole i zaczęliśmy rozmawiać.
- Amy. A miałaś chłopaka ? - zapytał Niall
- Ja ? haha nie. Ja ogólnie nie wierze w miłość. Dla mnie nie istnieje takie coś.
- Dlaczego ? - zapytał tym razem Louis
- Kurcze to jest tak jakbyś był z najlepszym przyjacielem, tylko że ciągle sobie słodzisz, całujesz się, kochacie się itp.
- Może tak sądzisz, bo jeszcze nigdy się na prawdę nie zakochałaś... - powiedział Louis
- Nie. To nie o to chodzi. Mam po prostu wyrobione zdanie na ten temat.
- No cóż, nie każdy wierzy w miłość - powiedział Niall
- Dokładnie - przytaknęłam
Po posiłku rozeszliśmy się po swoich pokojach.
* Louis
Amy nie wierzy w miłość. Ja sądze, że po prostu nigdy nie była zakochana i dlatego tak sądzi. Zresztą ja też nigdy nikogo nie kochałem. Tylko mam dziwne uczucie kiedy ją widze. Nie reaguje na nią jak na inne dziewczyny. I nad tym cały czas się zastanawiam. Kiedy byłem w pokoju zacząłem myśleć nad tym czy coś czuje do Amy. Przemyślałem wszystko. Wszystkie wspólne chwile, to dziwne uczucie na jej widok, ta radość kiedy mnie przytula, kiedy tylko się uśmiechnie. Ten ból kiedy zobaczyłem jej blizny, był spowodowany tym, że byłem wściekły i smutny jednocześnie. Dlaczego? Nie powstrzymałem jej od tego. Pozwoliłem, aby sie okaleczyła. W końcu doszedłem do tego, że coś jednak do niej czuje, może to nie jest od razu miłość, ale chyba raczej zauroczenie. Tak, można to tak nazwać. Muszę o tym powiedzieć Niallowi. On mnie zrozumie i nie powie Amy. Ale jeszcze nie teraz.
Leżałem w moim pokoju prawie cały dzień. Około godziny 18 do pokoju przyszedł Niall
- Zapraszam pana na kolację dla dwojga - ubrany był jak kelner. haha nie ni od razu wybuchłem śmiechem
- hahaha Niall coś ty teraz odwalił ?!
- Miałem przygotować dla państwa kolację, nieprawdaż ? - troche mnie przerażał
- Tak miałeś, ale czyżbyś się czasem nie za bardzo w to wciągnął ?
- Ależ skąd . Zapraszam, bo jedzenie wystygnie .
- Już ide. - wstałem i ruszyłem w stronę jadalni, gdzie stała już Amy. Była ślicznie ubrana :
- Ślicznie wyglądasz - przytuliłem ją
- Dziękuje, ty też - uśmiechnęła się. Ta jasne, ja ładnie... Ubrany w piżamę.
Kiedy zasiedliśmy do stołu Niall przyniósł nam duużo jedzenia. I wyszedł z domu. Kurcze ta kolacja wyglądała jak randka. Śmialiśmy się, rozmawialiśmy, a kiedy poszedłem ją odprowadzić do pokoju przytuliliśmy się. Ona się spojrzała na mnie i uśmiechnęła, a ja ją pocałowałem.
![]() |
| Tak wyglądał ten pocałunek. |
_____________________________________
I jak wam się podoba? Skomentujcie, oceńcie, ponieważ to motywuje :*
7kom = kolejny rozdział
Kocham was xx



to... co to co ?!
OdpowiedzUsuńBoskie *o* Nie mam słów żeby go opisać... po prostu pisz dalej.
OdpowiedzUsuńWeny życzę :)
SUPER
OdpowiedzUsuńco sie stało ?! Weny <3
OdpowiedzUsuńSuperr <3 Dalejj !! ^^
OdpowiedzUsuńBoskie *__*
OdpowiedzUsuńPisz, pisz :**
Jesteś super :**
OdpowiedzUsuńKocham to <3