wtorek, 11 czerwca 2013

Rozdział 9

* Amy
Obudziłam się o 8 rano. Niedziela. Przed oczami mam tylko tą scenę z wczoraj w łazience.  Spojrzenie Louisa i tylko jego. Potrząsnęłam głową i się przeciągnęłam. Wstałam i poszłam do kuchni gdzie ujrzałam Nialla przygotowującego posiłek, a była to jajecznica. 
- Hej Niall - powiedziałam opierając się o blat
- No heej - uśmiechnął się - głodna ?
- Tak, i to bardzo 
- Zaraz będzie gotowe, możesz wyłożyć talerze, sztućce...
- Niall wiem co jest potrzebne do śniadania - spojrzałam się na niego
- Przecież wiem -wytknął mi język
- Jak śmiesz mi wytykać język ? - powiedziałam próbując powstrzymać śmiech i mówić to z powagą
- A tak - kolejny raz to zrobił - haha i co ? nic mi nie zrobisz - wyszczerzył się do mnie, a ja mu dałam po twarzy ( bardzo delikatnie )
- Uderzyłaś mnie ! Aaaa! Umieraaaam ! Powiedz Louisowi że go kocham - położył się na podłodze i wymachiwał rękami - żegnaj . - udawał że umarł
- Nieee ! Niall nie umieraj haha prosze jesteś zbyt młody ! Niee - śmiejąc się położyłam głowę na jego tors
- haha patrz ożyłem ! jestę magikię haha 
- Boże z kim ja się przyjaźnie haha 
- Ze mną - uśmiechnął się, a ja do niego również
- Niall
- Tak ?
- Jajecznica
- Co jajecznica ?
- Ona się przypala !
- Co ? Jaka jaje... Oh Fuck ! Szybko się podniósł i podszedł do kuchenki - no nie moja kochana jajecznica ! Dlaczego ?! Dlaczego właśnie ona ! ? - Niall bardzo przeżywa takie coś. Najchętniej zrobiłby pogrzeb haha. Podeszłam do niego i połozyłam ręke na jego ramieniu.
- Najszczersze kondolencje
- Oh dziękuje. Ale wiesz, że to znaczy że nici ze śniadania co nie ?
- O tym nie pomyślałam - przeczesałam włosy i zajrzałam do lodówki
- Nic nie ma. W nocy byłem głodny więc..
- Niall ! Jezu jak można zjeść całą pełną lodówke ?
- No, ale ona nie była pełna ! 
- Ale jednak zjadłeś wszystko... Ide się ubrać i pójde do sklepu
- Ok. 
Poszłam do swojego pokoju i ubrałam to : 

Włosy spięłam w koka, lekko pomalowałam rzęsy, ubrałam czarne trampki. Wzięłam pieniądze i ruszyłam do sklepu. Kiedy zaszłam do piekarni była wielka kolejka, czekałam tam z jakieś 20 minut. Następnie musiałam iść do spożywczego kolejne 3o minut. Kiedy w końcu zrobiłam wszystkie zakupy wróciłam do domu. Obydwoje jeszcze spali. Położyłam siatki w kuchni 
na blacie. Wyciągnęłam deskę i zaczęłam kroić bułki, zrobiłam kilka kanapek. Wszystko przygotowałam na stole i poszłam do pokoju Nialla. Wskoczyłam na łóżko i zaczęłam skakać i wołać żeby się obudził.
- Amy ! Ja chce spać kobieto ! Prosze !
- Śniadanie jest już na stole .
- Trzeba było tak od razu ! - uśmiechnął się, szybko wstał i pobiegł do jadalni. Ja wyszłam z jego pokoju i poszłam do pokoju Louisa. Niepewnie zapukałam. Usłyszałam ciche " proszę ". Weszłam do pokoju, a Louis siedział na łóżku i coś robił na telefonie. 
- Śniadanie jest już na stole. 
- Dzięki.
- Ok, no to czekamy na ciebie.
- Amy ?
- Tak ?
- Jesteś jeszcze na mnie zła ? - spojrzał się na mnie. Jego wzrok mnie sparaliżował nie umiałam mu powiedzieć, że " Nie, już nie jesteś moim przyjacielem" czy coś podobnego. Bo przecież wcale tak nie było.
- Nie. Już dawno wybaczyłam. Byłam głupia nie powinnam się na ciebie gniewać. Przepraszam.
- Ty nie masz przepraszac. Przepraszać powinna Eleanor. Ale na pewien czas mam jej dosyć. No, ale nie gadajmy już o tym. Chodźmy na śniadanie - uśmiechnął się do mnie, wstał i poszedł razem ze mną do jadalni, aby zjeść śniadanie..No właśnie mieliśmy coś zjeść...
- Niall ! - krzyknął Louis - Znowu ? Na serio? - nie wiedziała o co chodzi, ale kiedy zobaczyłam pusty talerz po bułkach wiedziałam, że zjadł nam śniadanie.
- No co . Głodny byłem. 
- My też jesteśmy głodni Nialler - powiedziałam
- Sorry. Wynagrodzę wam to. Ugotuje dla was kolacje ? Ok? - spojrzeliśmy się z Louisem na siebie i pokiwaliśmy głową
- Tak, czemu nie. Umowa stoi - powiedział Louis i przybił piątke z Niallem.
- No dobra, Louis chcesz kakao ?
- Tak, poproszę.
- Ja też chce ! - krzyknął Niall
- Okey. 
Kiedy napoje były gotowe usiedliśmy wszyscy przy stole i zaczęliśmy rozmawiać. 
- Amy. A miałaś chłopaka ? - zapytał Niall
- Ja ? haha nie. Ja ogólnie nie wierze w miłość. Dla mnie nie istnieje takie coś. 
- Dlaczego ? - zapytał tym razem Louis
- Kurcze to jest tak jakbyś był z najlepszym przyjacielem, tylko że ciągle sobie słodzisz, całujesz się, kochacie się itp. 
- Może tak sądzisz, bo jeszcze nigdy się na prawdę nie zakochałaś... - powiedział Louis
- Nie. To nie o to chodzi. Mam po prostu wyrobione zdanie na ten temat.
- No cóż, nie każdy wierzy w miłość - powiedział Niall
- Dokładnie - przytaknęłam
Po posiłku rozeszliśmy się po swoich pokojach.

* Louis

Amy nie wierzy w miłość. Ja sądze, że po prostu nigdy nie była zakochana i dlatego tak sądzi. Zresztą ja też nigdy nikogo nie kochałem. Tylko mam dziwne uczucie kiedy ją widze. Nie reaguje na nią jak na inne dziewczyny. I nad tym cały czas się zastanawiam. Kiedy byłem w pokoju zacząłem myśleć nad tym czy coś czuje do Amy. Przemyślałem wszystko. Wszystkie wspólne chwile, to dziwne uczucie na jej widok, ta radość kiedy mnie przytula, kiedy tylko się uśmiechnie. Ten ból kiedy zobaczyłem jej blizny, był spowodowany tym, że byłem wściekły i smutny jednocześnie. Dlaczego? Nie powstrzymałem jej od tego. Pozwoliłem, aby sie okaleczyła. W końcu doszedłem do tego, że coś jednak do niej czuje, może to nie jest od razu miłość, ale chyba raczej zauroczenie. Tak, można to tak nazwać. Muszę o tym powiedzieć Niallowi. On mnie zrozumie i nie powie Amy. Ale jeszcze nie teraz. 
Leżałem w moim pokoju prawie cały dzień. Około godziny 18 do pokoju przyszedł Niall
- Zapraszam pana na kolację dla dwojga - ubrany był jak kelner. haha nie ni od razu wybuchłem śmiechem
- hahaha Niall coś ty teraz odwalił ?!
- Miałem przygotować dla państwa kolację, nieprawdaż ? - troche mnie przerażał
- Tak miałeś, ale czyżbyś się czasem  nie za bardzo w to wciągnął ?
- Ależ skąd . Zapraszam, bo jedzenie wystygnie .
- Już ide. - wstałem i ruszyłem w stronę jadalni, gdzie stała już Amy. Była ślicznie ubrana :

 - Ślicznie wyglądasz - przytuliłem ją
- Dziękuje, ty też - uśmiechnęła się. Ta jasne, ja ładnie... Ubrany w piżamę. 
Kiedy zasiedliśmy do stołu Niall przyniósł nam duużo jedzenia. I wyszedł z domu. Kurcze ta kolacja wyglądała jak randka. Śmialiśmy się, rozmawialiśmy, a kiedy poszedłem ją odprowadzić do pokoju przytuliliśmy się. Ona się spojrzała na mnie i uśmiechnęła, a ja ją pocałowałem. 
Tak wyglądał ten pocałunek.
Trwaliśmy w tym pocałunku kilka minut. Kiedy się od siebie oderwaliśmy to...
_____________________________________
I jak wam się podoba? Skomentujcie, oceńcie, ponieważ to motywuje :*
7kom = kolejny rozdział
Kocham was xx

poniedziałek, 3 czerwca 2013

Rozdział 8

*Amy
Gwałtownie usiadłam na łóżku. Przestraszyłam się burzy. Jest straszna wichura na dworze. Muszę się przyznać, że się boje burzy. Przez chwilę byłam wpatrzona w pioruny, ale stwierdziłam, że lepiej by było iść spać. W końcu już dziś stąd wychodzę. A no właśnie sięgnęłam po telefon, aby sprawdzić godzinę była 04:33. Tak wcześnie ? - pomyślałam na głos. Położyłam głowę na poduszkę i ponownie zasnęłam. Kiedy się ponownie obudziłam była godzina 09:28. Poszłam do łazienki, aby umyć zęby i wziąć prysznic. Kiedy wyszłam już ubrana w normalne rzeczy w pokoju czekał na mnie uśmiechnięty Niall.
- Heeej - krzyknął i mnie przytulił 
- Hej - odwzajemniłam uścisk. Kurcze dziwnie się czułam obejmując go..nie umiem nazwać tego uczucia..ugh mniejsza z tym.   
 - No to co gotowa na to żeby się stąd wyrwać  ?
- Jeszcze się pytasz ? Oczywiście że tak .
- No to daj tą torbę i idziemy - wyciągnął rękę, a ja podałam mu moją torbę
- Czekaj tylko że wiesz odprowadź mnie do domu dziecka...
- No co ty..Wypisałem ciebie - uśmiechnął się
- Cooo?! - spytałam zdziwiona - ale jak to..przecież ty. nic nie rozumiem
- Już Ci wyjaśniam... Dzisiaj przed przyjściem tutaj wybrałem się do ośrodka, porozmawiałem z twoją opiekunką i się zgodziła abyś zamieszkała ze mną ! 
- Niall, ale moje rzeczy !
- Wszystko spakowałem, dosłownie wszystko haha
- No dobra, ale jak ją przekonałeś ?
- No wiesz ma się ten urok osobisty haha
- No weź się nie wydurniaj głupku - walnęłam go w ramie śmiejąc się
- Dooobra.. Powiedziałem, że jestem pełnoletni i moge wziąć za cb odpowiedzialność, a do tego znamy się, przyjaźnimy itp. No i się udało - uśmiechnął się
- Niall dziękuje, że mnie stamtąd wyrwałeś - rzuciłam się na niego - Tak bardzo tobie dziękuje
- Ależ nie ma za co mała.. W końcu jestem twoim przyjacielem 
- A ja twoją przyjaciółką. Dobra chodźmy już stąd - zaproponowałam i ruszyiśmy w stronę mieszkania Nialla.
Chyba w połowie drogi zorientowałam się, że on mieszka z Louisem, a jeśli mieszka tam Louis to pewnie Eleanor będzie tam przychodzić. Nosz kurwa. 
- Niall ?
- Tak ?
- Ty mieszkasz z Lou prawda ?
- Taak, a co ? Jeśli nie chcesz z nim mieszkać znajde coś .. - nie pozwoliłam mu dokończyć
- Nie ! Nie, nie przeszkadza, tylko czy Eleanor często do was przychodzi ?
- A więc to o to chodzi. Mówiąc szczerze prawie wcale. Jak już to raz na miesiąc, czesciej spotykają się na mieście lub u niej. 
- Aha to dobrze - uśmiechnęłam się pod nosem
Dalszą drogę przemilczeliśmy. W końcu dotarliśmy na miejsce. Trochę przerażała mnie myśl, że będę musiała dzielić mieszkanie z dwoma chłopakami, ale w końcu znam ich, lubię, kocham jak braci więc będzie ( mam nadzieję ) wszystko w porządku. 
Niall otworzył drzwi weszłam pierwsza. Ich mieszkanie było wielkie. Niby mieszka tu dwóch chłopaków, ale jest dość czysto. 
- Rozgość się - powiedział irlandczyk - pójde sprawdzić czy Lou wstał. 
Poszłam do kuchni, a tam zastałam Louisa pijącego wodę. W samych bokserkach. Kiedy mnie zobaczył prawie się udusił.
- Co ty tu robisz ? - spytał
- Eeem.. - nie wiedziałam co powiedziec, na szczęście Niall wszedł do kuchni
- Będzie tu mieszkać, jeśli nie masz nic przeciwko..
- Serio ? Będziesz tu mieszkać ? Cieszę się - chciał mnie przytulić jednak zrezygnował. Nie spodziewałam się że tak zareaguje. W końcu źle go potraktowałam.
- Okey ja ide do mnie bo głowa mi pęka - powiedział Louis i ruszył w stronę swojego pokoju
- Tak to jest jak się spije w trupa ! - krzyknął do niego Nialler
- Co? Jak to ? On się upił ? - spytałam zdziwiona
- Taa..I to jak. Jak wróciłem do domu to ledwo co go zaniosłem do pokoju. Był nieprzytomny. Poczułam się jakby to było przeze mnie, ale to niemożliwe, może się pokłócił z El czy coś. Przeze mnie by przecież nie pił...
- Niall, a tak w ogóle to gdzie mój pokój? 
- Już Ci pokazuje - złapał mnie za nadgarstek, zabolało, ale starałam się tego nie pokazać i zaprowadził mnie do mojego pokoju. Był biały, miał duże łóżko, piękny widok na ulice Mullingar po prostu idealny. 
- Trzeba kupić jeszcze jakieś meble, może tapete na ściany.. Oczywiście to twój wybór co zrobisz. A no i znowu zapomniałem.. Twoja opiekunka dała mi tą kopertę i kazała tobie przekazać i masz to przeczytać jak już bedziesz sama. Więc zostawiam Cię.
- Ok dzięki - zamknęłam za nim drzwi, usiadłam na łóżku i otworzyłam kopertę. Ujrzałam wiele pieniędzy. Ale skąd ? A do tego jakiś list. Rozwinęłam go i zaczęłam czytać :

Droga Amy.
Już pewnie jesteś w swoim własnym pokoju i zastanawiasz się skąd tyle pieniędzy. Już wszystko wyjaśniam. Twoi rodzice zapisali wszystkie ich oszczędności na Ciebie. Łącznie pieniędzy jest 20.000 tyś. Miałaś je dostać jak już skończysz 18 lat i się wyprowadzisz, ale jednak wyprowadzasz się szybciej i dostajesz je teraz. Mam nadzieję, że się tobie przydadzą. Powodzenia w życiu. 
                                                          
Odłożyłam list i łza mi spłynęła po policzku. Nie mogłam uwierzyć w to co przeczytałam. Postanowiłam przechować pieniądze. Nie wydam ich od razu. Mam pracę i dość dobrze zarabiam. Schowałam pieniądze do komody pod ubrania i wyszłam z pokoju, aby wziąć prysznic. Stałam już w samej bieliźnie, oglądałam swoje rany. Okazało się, że nie zamknęłam drzwi. Do łazienki wszedł Louis. 

Kiedy mnie zobaczył przystanął i przez dłuższą chwilę się na mnie patrzył. Ja się zrobiłam cała czerwona, a on po chwili wyszedł bez słowa. To było bardzo dziwne. Szybko zamknęłam drzwi i weszłam pod prysznic. Chyba jak na jeden dzień dość tych wrażeń - pomyślałam. Po godzinnym prysznicu wyszłam i poszłam do swojego pokoju. Byłam zmęczona więc położyłam się spać. 

* Louis
Rano kiedy się obudziłem myślałem, że rozwali mi głowę. Miałem cholernego kaca. Do tego w kuchni Amy zobaczyła mnie w samych bokserkach, a okazało się, że z nami zamieszka. Ucieszyłem się jak małe dziecko. Będę mógł spędzać z nią więcej czasu, może mi wybaczy. Kiedy poszedłem do pokoju musiałem trochę odpocząć. A kiedy chciałem iść do łazienki ujrzałem Amy w samej bieliźnie. Zamurowało mnie. Patrzałem na nią jak na obrazek, ale kiedy zauważyłem jej blizny nie wytrzymałem i wyszedłem do mojego pokoju. Zacząłem płakać z niewiadomego powodu. Nie wiem co się ostatnio ze mną dzieje. 

* Niall
Dzisiaj znowu mam udany dzień. Moja najlepsza przyjaciółka ze mną zamieszka, oczywiście wraz z moim najlepszym przyjacielem. Może się pogodzą ? Oby. Uwielbiam jak się uśmiecha, lubię ją uszczęśliwiać. A co do Louisa.. Martwie się o niego. Od kłótni z Amy chodzi jakiś taki podłamany. Mam nadzieję, że mu to minie. Nie lubię jak jest taki przygnębiony. Po tym wszystkim chciało mi się już tylko spaać.  

__________________________________
No i jest kolejny rozdział :) Podoba się ? = Skomentuj/wyraź swoją opinię 
Jak myślicie czemu Louis zaczął płakać ? Podejrzewacie coś ?
7kom = kolejny rozdział
Kocham was ! xx

poniedziałek, 27 maja 2013

Rozdział 7

Obudził mnie lekarz. Chciał mi pobrać krew, bo musieli zrobić jakieś badania. Nie wiem dokładnie jakie nie słuchałam ich. Była godzina 12. Jestem ciekawa ile jeszcze yu poleże, niedługo mam urodziny co oznacza wyprowadzkę z domu dziecka i życie na własny rachunek. Mam tyle planów. Oby mi się udało przetrwać. Po skończonym badaniu lekarze wyszli, a ja zostałam sama. Rozejrzałam się po pomieszczeniu strasznie biało. Nie lubię szpitali... Pewnie będę się zanudzać na śmierć - pomyślałam. Połozyłam głowę na poduszkę i próbowałam zasnąć kiedy nagle ktoś zapukał do drzwi. Szybko się podniosłam i powiedziałam cicho : Proszę. Moim oczom ukazał się blondyn. Spojrzał się na mnie i od razu pojawił się uśmiech na jego twarzy.
- Hej. - powiedział podchodząc do mnie 
- Hej. Co tu robisz ?  
- Przyszedłem odwiedzić moją przyjaciółkę - wyszczerzył zęby
- Ty myślisz że my się przyjaźnimy ? haha Mylisz się - powiedziałam ostro. On zrobił minę zbitego psa kiedy chciał już iść złapałam go za ręke - Przecież żartowałam haha - na jego twarzy zagościł promienny uśmiech
- Nie strasz mnie tak więcej
- Okey. A i muszę coś tobie powiedzieć
- No mów 
- Wybaczam. Wybaczam tobie. Nie powinnam się gniewać, zrobiłeś to co musiałeś. Nie jestem już zła - przyciągnęłam go do siebie i mocno go przytuliłam - tak bardzo za tobą tęskniłem - usłyszałam ciche słowa mojego przyjaciela.
- Ja za tobą też Niall, nawet nie wiesz jak bardzo - łza spłynęła po moim policzku
- Jejku nie płacz - otarł mi policzek - nie lubię jak płaczesz, bo wtedy mi chce się płakać 
- No dobra, nie będę już - lekko się uśmiechnęłam
- I o to chodzi. Uśmiech to podstawa. A tak wgl too kiedy ciebie wypisują ?
- Uum nie wiem haha
- Jak zawsze jesteś nieogarnięta haha
- No ej ! Ja jestem ogarnięta, nawet bardzo -spojrzeliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem
- Taaa.. na pewno - puścił mi oczko
- no moze troche haha
- Ej a może ja się pójde zapytać kiedy ciebie wypiszą co ? 
- Tak czemu nie - i zniknął  za drzwiami
Przeczesałam włosy ręką, aż nagle ktoś zapukał do drzwi. To nie mógł być Niall, on by przecież wszedł normalnie.. Kolejny gość ? 
- Proszę - powiedziałam - Kiedy drzwi się otworzyły ujrzałam Louisa. 
- Hej Amy 
- Cześć Louis
- Em..mogę usiąść ? - wskazał wolne miejsce przy łóżku
- Jeśli chcesz to siadaj... - usiadł i spojrzał się na mnie
- Dlaczego taka jesteś dla mnie ?
- Ale niby jaka? Wredna? Oschła? Niemiła? A jaka mam być ? Miła ?! Życzliwa ?! Proszę cię nie rozśmieszaj mnie...
- No tak..Wtedy w kawiarni..Ja wiem że zachowałem się jak dupek..Wybacz..Wybacz mi proszę
- Wybaczam..Tylko nie myśl że będzie tak jak kiedyś...
- Dlaczego ?
- Ty masz El, a ja nie mam zamiaru się z nią widywać, nawet przypadkiem. Zrozum..ughh nie lubie jej... i lubić jej nie będę
- Spoko..rozumiem że jej nie lubisz, ale nie możemy zerwać naszych kontaktów..Amy..
Kiedy miałam odpowiedzieć do sali wszedł Niall
- Oł nie będę przeszkadzał - powiedział Nialler i chciał już wyjść
- Nie ! Zostań, Louis już wychodzi prawda ? - spojrzałam się na Lou
- Taa, już idę.. Pa - spojrzał się na mnie, potem na Nialla i wyszedł. Nialler usiadł na łóżku i spojrzał się na mnie.
- Co się stało ? Pogodziliście się ?
- Nie. Nie wiem czy ta przyjaźń ma sens skoro jego dziewczyna będzie pewnie ciągle się wpieprzać..
- No tak jego dziewczyna jest no...yyy.. Nie jest zbyt miła.
- Ha fakt.
- Aaa ! Prawie bym zapomniał o powiedzeniu tobie, że wychodzisz stąd już jutro ! Jesteś w dobrej formie, ale będziesz musiała leżeć, w łóżku - uśmiechnął się, a ja go mocno przytuliłam. On położył się obok mnie i zaczęliśmy rozmawiać, aż do godziny 18. Niestety wtedy musiał już iść bo czas odwiedzin się skończył. Było mi przykro, ale jutro będę mogła się z nim widywać codziennie, od rana i wieczora. Nie moge się doczekać. Po jego wyjściu obejrzałam sobie coś w TV, zjadłam kolację, posłuchałam trochę muzyki i w końcu zasnęłam po godzinie 22. 

* Niall
Boże jestem taki szczęśliwy ! Znowu przyjaźnie się z moją Amy ! Nie myślałem, że tak to wyjdzie, ale cały czas się uśmiecham. Od dłuższego czasu tak nie było. Mamy cały czas dobry kontakt, dogadujemy się świetnie hah. Tylko martwie się o jej i Louisa przyjaźń. Wiem, że Lou ją bardzo polubił, a ona go. Dużo dla niej zrobił, przywiązali się do siebie, a tu nagle pojawiła się El i wszystko zepsuła. Ughh jak ja czegoś takiego nie lubie.  
No, ale Lou pewnie jakoś z tego wybrnie znam go. Zawsze znajdzie wyjście z sytuacji, nawet tej najgorzej. Kiedy wróciłem do domu zastałem Louisa kompletnie pianego . Zalał się biedak w trupa. Leżał na kanapie z butelką vódki w ręku. Podeszłem do niego, a on spadł z łóżka. Podniosłem go i jakoś zaprowadziłem do jego pokoju. Padł na łóżko jak trup. Biedaczek. Poszedłem do siebie i wziąłem prysznic i położyłem się do łóżka. 


* Louis
Kiedy wróciłem do domu nie myślałem i niczym innym jak o Amy. Boże jestem kompletnym DUPKIEM. Jak mogłem tak ją potraktować ?! Nie dziwie się, że nie chce się ze mną przyjaźnić. Po drodze do domu kupiłem kilka butelek vodki. W domu kiedy byłem już wstawiony zadzwoniłem do El i z nią zerwałem. Wykrzyczałem jej jej wady, błędy generalnie wszystko. Upiłem się. Przynajmniej zapomniałem o wszystkim innym.

__________________________________
Witam ! Mam nadzieję że rozdział się spodobał :)
Jeśli tak zostaw komentarz, wyraź swoją opinię to motywuje ! :3
Kocham was ;3
6kom = kolejny rozdział 

czwartek, 9 maja 2013

Rozdział 6

Kiedy był kilka centymetrów ode mnie ujrzałam Niall'a. Właśnie zobaczyłam mojego dawnego przyjaciela. Osobę za którą tak tęskniłam, za którą tak bardzo płakałam. Stał przede mną zapłakany. Z każdą sekundą coraz bardziej płakał. Zresztą ja również. Chciałam się w niego wtulić i już go nigdy nie puszczać, ale nie mogłam nie umiałam.
- A-Amy j-ja przepraszam - jąkając się wypowiedział te słowa, następnie wybuchł płaczem - nie chciałem..ja nie chciałem ciebie zostawić - kolejne łzy
- nie chciałeś ale to zrobiłeś ! Jak myślisz, jak ja się czułam ?! Mój kochany przyjaciel który powtarzał że będziemy przyjaciółmi na zawsze tak nagle, bez pożegnania wyjechał ! Miał mnie w dupie ! Straciłam rodziców i cb ! Czyli najważniejsze osoby w moim życiu ! Nienawidzę Cię ! Słyszysz ? Nienawidzę ! - wykrzyczałam mu prosto w twarz co mi leżało na sercu, szturchnęłam go i pobiegłam w stronę mojego 'domu'. Niall wołał mnie, bodajże również za mną biegł, ale mało mnie to wtedy obchodziło... Chciałam rzucić się na łóżko i się wypłakać. Kiedy dobiegłam do mojego aktualnego miejsca zamieszkania od razu wbiegłam do mojego pokoju. Zamykając  drzwi wybuchłam płaczem. Dawno już tak nie płakałam. Zwinęłam się w kłębek na ziemi i płakałam. Kiedy minęła jakaś godzina napisał do mnie Louis :
" Amy przepraszam ja nie chciałem, żeby tak wyszło. Wybacz mi za El. Wybacz, że się z tb nie pożegnałem i wgl. Wiem jestem najgorszym przyjacielem na świecie :c Przepraszam x "
Kiedy przeczytałam wiadomość rzuciłam telefonem o ścianę no i się rozwalił. Nie planowałam tego, ale byłam nieźle zdenerwowana, podłamana wszystko w jednym. Kiedy leżałam na podłodze zauważyłam pod łóżkiem coś błyszczącego, odbijał się blask księżyca od tego. Przysunęłam się bliżej i sięgnęłam po to. Okazało się że to była żyletka. Moja dawna znajoma. Za długo się z nią nie widziałam. Chciałam z tym skończyć, ale chyba nie dam rady. Zdjęłam marynarkę i przyłożyłam ostre narzędzie do skóry na nadgarstku. W końcu pociągnęłam, wbiła się dość głęboko, wtedy nastąpiło kolejne cięcie i kolejne. Następnie przeszłam do drugiego nadgarstka. Te same ruchy, ta sama głębokość powoli zaczynałam odpływać. Niestety tym razem siebie nie kontrolowałam, za dużo nacięć, zbyt głębokie cięcia. Pomyślałam, że to już koniec. Zamknęłam oczy, upuściłam żyletkę na podłogę i już widziałam tylko ciemność. Nic poza tym. 

                                                                   *     *      *

Kiedy otworzyłam oczy oślepiło mnie. Wszędzie biało. Rozejrzałam się i stwierdziłam iż jestem w szpitalu. Spojrzałam na moje ręce były przykryte białymi bandażami choć  w niektórych miejscach były lekko czerwone od mojej krwi. Strasznie mnie bolały. Niespodziewanie ktoś wszedł do mojej sali. Była to dyrektorka domu dziecka w którym się znajduję. 
- Boże, Amy dziecko drogie. Coś ty zrobiła ? - powiedział troskliwym głosem podchodząc do mnie i pogłaskała po włosach
- Ja.. Nie chciałam..To nie miało...Tak wyjść.. - powoli powiedziałam, z trudem wymawiałam wyrazy..
- Było minęło. Mam nadzieję, że już więcej nie zrobisz czegoś takiego. Jesteś zbyt młoda żeby umrzeć przez samobójstwo ! Przemysl to Amy - uśmiechnęła się do mnie i usiadła na chwilkę
- Dobrze.. A co mówią lekarze ? Kiedy..stąd wyjdę ? - zapytałam 
- Oj nie zbyt szybko.. Poleżysz tutaj jakiś dobry tydzień - odpowiedziała
- Cóż, jakoś chyba muszę to przeżyć - lekko się uśmiechnęłam
- Ja pójdę jeszcze się zapytać o kilka spraw lekarza - powiedziała wstając
- Dobrze... A długo byłam nieprzytomna ?
- Nie.. Kilka godzin na szczęście - uśmiechnęła się i wyszła z pokoju.
Chciałam siegnąć po telefon, ale przypomniałam sobie że go rozwaliłam o ścianę zeszłej nocy. Oparłam się o poduszkę i zaczęłam gapić się w sufit. Mam wrażenie, że będę się tutaj zanudzać na śmierć. Kiedy tak rozmyślałam do sali weszła dyrektorka domu dziecka. 
- Amy.. Masz gościa 
- Ale kogo ? Czy to Jessy ? - miałam nadzieję, że to ona
- Niee.. To jakiś młody chłopak 
- Emm.. A jak wygląda ?
- Wyskoki, farbowany blondyn, i ma bodajże niebieskie oczy - uśmiechnęła się - zaraz go wpuszczę - i wyszła z sali. Zamarłam. Nie chciałam go tutaj. Nie teraz. Musiałam sie jakoś przygotować. Nie mogłam wybuchnąć przeciez płaczem. 

Co to to nie. Tylko wyczekiwałam kiedy klamka od drzwi się poruszy. Kiedy nastał ten moment serce mi stanęło. Ujrzałam słodkiego Irlandczyka. Który był wyraźnie speszony. 
- Hej - nieśmiało się przywitał
- Cześć - odpowiedziałam oschle
- Czemu to sobie zrobiłaś ? - wskazał na moje obandażowane ręce
- Tak jakoś wyszło.
- Wiem, że nie masz ochoty ze mną rozmawiać, ale.. Ja nie chciałem ciebie zostawić..Na prawdę.. Byłaś..Nadal jesteś najważniejszą osobą w moim życiu..W końcu jesteś moją przyjaciółką, nawet jeśli ty mnie nie uważasz za swojego przyjaciela...Zrozumiem to.. - pojedyńcza łza spłynęła mu po policzku. Kiedy ją zauważyłam szybko otarłam ją moim kciukiem. On się uśmiechnął. Musze przyznać, że strasznie brakowało mi tego widoku. 
- Okey, nie będę się rozklejał... Chyba już pójdę.. - chciał już wstać, ale ja niespodziewanie go zatrzymałam ręką
- Zostań na chwilkę jeszcze. - Nialler się słodko uśmiechnął i ponownie usiadł obok mnie.


Zaczęliśmy rozmawiać jak mnie znalazł. Dowiedziałam się że to z nim pisałam godzinę przed telefonem Louisa. Znalazł mnie wtedy kiedy Lou wraz z El przyszli do ich mieszkania, a Lou mu wszystko opowiedział. Wybiegł z mieszkania i wiedział gdzie będę. Ta rozmowa zajęła nam jakieś 30 minut. Nialler musiał już iść, bo czas odwiedzin się skończył. Kiedy wychodził, byłam smutna. Kiedy z nim rozmawiałam czułam się znowu jak kiedyś. Jego wizyta poprawiła mi humor. Położyłam się. Zaczęłam rozmyślać o tym że może jednak lepiej wybaczyć Niallowi. Mam wrażenie, że na to zasłużył. Zasnęłam  z uśmiechem na twarzy. 

_______________________________________
No i jest nowy rozdział :) Sorki że tak późno :c Weny nie miałam.
Podoba wam się ? Jak uważacie Niall zasłużył na wybaczenie ? Skomentujcie :3
6kom=kolejny rozdział
Kocham was <3

wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 5

*Oczami Amy*
Muszę przyznać było to dość dziwne ze strony Lou. No mniejsze z tym. Niedługo moje urodziny więc oznacza to wyprowadzkę. Nareszcie. Dzisiaj spotykam się z Lou, muszę się wyszykować.. Poszłam do łazienki no wiecie poranna toaleta i te sprawy. Szybki prysznic to coś czego potrzebowałam. Jest 10 a w parku spotykamy się o 16 mam sporo czasu. Ogarnęłam w moim pokoju, był syf. Jestem strasznym leniem i takie są tego skutki. No cóż mówi się trudno i sprząta się dalej . Zajęło mi to z jakąś godzinkę. O 13 w ośrodku jest obiad więc postanowiłam pójść na jakieś zakupy. Musze w końcu jakoś wyglądać na spotkaniu z Tommo. A mam trochę oszczędności więc jest dobrze. Wyszłam z ośrodka i szybkim spacerem dotarłam do galerii handlowej. Weszłam do H&M i zaczęłam szukać. Po krótkiej chwili znalazłam coś odpowiedniego dla siebie. Po udabych zakupach wróciłam do domu. Zdążyłam na obiad. Szybko zjadłam i poszłam się szykować. Włosy zostawiłam rozpuszczone, lekko pomalowałam rzęsy. Efekt końcowy :

Tylko rękawy od marynarki były trochę dłuższe. Zależało mi by nie było widać blizn. Spojrzałam na zegarek.  Była godzina 15:25. Przeczesałam włosy i udałam się do wyjścia. Powoli przemierzałam ulice Mullingar. Aż w końcu dotarłam do parku. Byłam na miejscu sporo przed czasem więc usiadłam na ławce, tej jak wtedy i czekałam na Louisa. Dzieci goniły się, ptaki śpiewały, Słońce świeciło wysoko na niebie. Ładny dzień dzisiaj. Bardzo ładny. 

*Oczami Louisa*

Cały dzień się denerwowałem. Muszę jakoś przeciez zorganizować spotkanie Niallera z Amy. Nadal nie mogę w to uwierzyć, że oni się znają. W dodatku tak długo, a ich przyjaźń och gorsza sprawa. Nie dziwię się Amy, że nie chce go widzieć, zostawił ją w najmniej odpowiednim momencie w jej życiu. Trudno będzie jej mu to wybaczyć. No, ale nie powinienem teraz o tym myśleć tylko o niej, yy znaczy o spotykaniu się z nią, eeem chodzi mi o naszym dzisiejszym wyjściu do kina. Przecież ja ma  dziewczynę, która jest strasznie zazdrosna o Amy. Uhhh. Trudna sprawa. Zacząłem się powoli przygotowywać do wyjść, wziąłem prysznic, ogoliłem się, włosy ułożyłem sobie tak, że miałem grzywkę na bok. Ubrałem koszulę i czarne rurki no i vansy. Byłem gotowy. Kiedy wychodziłem z parku była 
godzina 15:45. Obym tylko się nie spóźnił - pomyślałem. 

Do parku miałem dość blisko więc szybko tam dotarłem. Kiedy przechodziłem przez próg bramy prowadzącej do parku, ujrzałem Amy. Ślicznie wyglądała. Tak inaczej niż zazwyczaj, miała sukienkę, szpilki. Szedłem do niej pewnym krokiem, wtem spojrzała się w moją stronę i się uśmiechnęła. Przystanąłem. Poczułem coś dziwnego. Zmarszczyła brwi i wstała - ja nadal stałem w miejscu. Zaczęła podchodzić, a ja czułem jakby mi coś w brzuchu wierciło dziure, albo coś jak motylki w brzuchu. Dziwne uczucie. Podeszła do mnie, pomachała mi ręką przed twarzą i tak jakoś minęło. 

- Co się stało ? Wszystko w porządku ? 
- Tak, tak. Okey - uśmiechnąłem się - To co idziemy na ten film ?
- Jeszcze się pytasz ? haha chodźmy - pociągnęła mnie za rękę i udaliśmy się spacerem do kina. Film był fajny, Amy dużo się pośmiała, ja z resztą też. Po seansie udaliśmy się do Nandos .Było miło i wgl, dopóki do budynku nie wpadła wściekła Eleanor...

*Oczami Amy*
Z Lou spędzam właśnie dzień idealny. Jest cudownie. Ciągle się śmiejemy, wygłupiamy. Dobrze się przy nim czuje. A kiedy się nie uśmiecham, on robi coś takiego : 
 
I odrazu się uśmiecham.

 Nagle do restauracji wpadła wysoka brunetka. Podeszła do naszego stolika i zaczęła wrzeszczeć na Louisa.. Aż w końcu dorwała się do mnie ..
- Co ty sobie wyobrażasz co ?! Ładnie to tak podrywać CUDZYCH chłopaków ?! 
- Nie rozumiem o co tobie chodzi. Ja się tylko z nim przyjaźnie. - spokojnie odpowiedziałam i wzięłam napój do ręki by się napić, ona wywaliła mi go z ręki. Nie powinna tego robić, jestem spokojna. Do czasu.
- Jeszcze raz Cię z nim zobaczę ! Tylko raz, a pożałujesz tego ! Mała zdziro ! - chciała mnie uderzyć z liścia. Zatrzymałam jej rękę i wykręciłam. Pisnęła z bólu.
- Jeszcze raz spróbujesz mnie tknąć, lub się na mnie wydrzesz.. Jeszcze raz.. Zrobię Ci piekło z życia, rozumiemy się - puściłam ją a ona wtuliła się w Lou. Louis był zdezorientowany, ona zapłakana, a ja.. Ja byłam z siebie zadowolona. Postawiłam sie jej. 
- Louis ona jest nienormalna, zabierz mnie stąd - rzuciła mu się na ramiona i wyszli.
Nawet się ze mną nie pożegnał. Mogłam sie tego spodziewać. W końcu źle potraktowałam jego dziewczynę. Uhh.. Zapłaciłam za danie i wyszłam z tamtego miejsca. Poszłam na miejsce gdzie zawsze z Niallem chodziłam gdy było nam smutno. Była pełnia, a na dworze było dość ciepło. Usiadłam na trawie, przy niewielkim strumyku i łzy samowolnie zaczęły mi spływac po policzku. Czemu ja muszę zawsze coś spieprzyc ? 

 Nie dość że straciłam przed laty Nialla, to teraz Louisa. No, ale musze byc silna . Gorzej chyba być nie może. I po co ja to pomyślałam ? Usłyszałam trzaśnięcie gałęzi, odwróciłam się szybko i ujrzałam sylwetkę chłopaka. Dosyc wysoki był. Przestraszyłam się, wstałam i zastanawiałam się jak on sie tu dostał. Tutaj prowadzi specjalne przejście i nikt poza Niallem i mną nie wie jak tu przejść. Mężczyzna zbliżał się w moim kierunku, serce waliło mi jak oszalałe. Lecz ten chłopak chyba płakał, co chwila wycierał reką oczy, z resztą tak jak ja. Kiedy był już tylko kilka centymetrów ode mnie ujrzałam ...

____________________________________________
Witajcie ! Nie miałam dostępu do internetu i dopiero teraz dodaje rozdział :)
Mam nadzieję, że się spodobał :)
Czytasz ? - KOMENTUJ ( TO NA PRAWDĘ MOTYWUJE )
5 kom = kolejny rozdział     
Chcecie być informowane ? Piszcie do mnie na TT : @swagybravery

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 4


Obudziłam się po godzinie ósmej rano. Usiadłam na łóżko i się przeciągnęłam. Spojrzałam przez okno, słońce już wzeszło. Wstałam i poszłam do łazienki by się umyć. Włosy spięłam w koka jak to zazwyczaj i ubrałam się w to :


Poszłam na stołówkę zjadłam śniadanie, a kiedy wychodziłam zatrzymała mnie dyrektorka ośrodka. Zaprowadziła mnie do swojego gabinetu.
- Amy - zaczęła - jak dobrze wiesz niedługo się wyprowadzasz.
- Tak wiem pani Mate 
- Oczywiście mogę Ci znaleźć mieszkanie jeśli chcesz - zaproponowała kobieta
- Nie dziękuję. Poradzę sobie - uśmiechnęłam się
- Dobrze. A jak się czujesz? Jak tam w pracy ?
- Dobrze. Bardzo dobrze, zaprzyjaźniłam się z pracownicą tej kawiarni ma na imię Jessy i jest świetna. No i również poznałam pewnego chłopaka - uśmiechnęłam się a pani Mate się na mnie spojrzała
- Chłopaka? Jak ma na imię ?
- Louis. Jest bardzo miły i zabawny. Dzięki tej dwójce znowu się uśmiecham i jestem im ogromnie wdzięczna za to. - oznajmiłam 
- No to się cieszę. Nie zatrzymuję Cię już dłużej, bo do pracy się pewnie śpieszysz - podeszła do mnie i mnie przytulił - do zobaczenia
- Do zobaczenia - pomachałam jej i wyszłam z gabinetu. Lubię ją. Jest dla mnie bardzo miła i wyrozumiała. Chyba tylko za nią będę tęsknić. Poszłam jeszcze do mojego pokoju po torebkę i ruszyłam do pracy.
Podczas spaceru napisał do mnie Lou :
- Heeej :) No to jesteśmy umuwieni na piątek ? Bo nie ogarniam haha - naco szybko mu odpisałam
- Tak na piątek :) A dokładniej na 16 w parku gdzie się poznaliśmy :*
- Ah no tak pisaliśmy o tym xd hah a co tam u cb ?
- hah. Nic idę właśnie do pracy a u cb ? 
- Aha. Ja leżę w łóżku i czekam aż mój przyjaciel przyniesie mi kanapki :D
- Kolega Ci kanapki robi do łóżka ? haha
- przyjaciel ( no prawie brat :D ) też dużo je więc on robi tone kanapek przynosi do mojego pokoju i zajadamy ;)
- Aaaa to zmienia postać rzeczy haha
- No tak :) A ty masz współlokatorkę czy współlokatora? :)
- Nope. Mieszkam w... mieszkam w domu dziecka, ale to raczej nie jest rozmowa przez sms'y ;)
- Nie wiedziałem. Musimy koniecznie pogadać :D 
- To na pewno :) Lou muszę kończyć, bo własnie wchodze do kawiarni ;c Papa ;*
- Papa ;*
Schowałam telefon do kieszeni i poszłam na zaplecze. Nie było jeszcze klientów więc trochę poplotkowałam z Jess. Gdzies około godziny 15 do kawiarni wszedł Louis. Podszedł do lady i się uśmiechnął 
- Poproszę latte - spojrzałam się i również sie uśmiechnęłam
- Coś jeszcze ?
- Tak. Rozmowę z tobą - wyszczerzył się
- Może później - puściła mu oczko -  a teraz siadaj zaraz Jess przyniesie Ci kawę
- No dooobra - i poszedł usiąść się do wolnego stolika
Jess przyniosła mu kawę, wypił ją, ale nadal nie wychodził. Siedział tam dobre trzy godziny zamówił chyba wszystkie rodzaje kaw haha. Kiedy skończyłam zmianę ( czyli o godzinie 18 ) Louis'a już nie było z jakieś 5 minut wcześniej wyszedł. Gdy wychodziłam z kawiarni ktoś pociągnął mnie w prawą stronę, trochę sie przestraszyłam. Okazało się, że to Louis.
- Pojebało Cię ?! - krzyknęłam do niego, a on zaczął się śmiać
- Może? haha twoja mina była bezcenna buahahaha
- hahaha bardzo śmieszne haha boki zrywać.. Ja się na prawdę przestraszyła debilu - chciałam już iść, ale pociągnął mnie za ramię
- Przepraszam. Nie chciałem żebyś się aż tak przestraszyła, ale nie bądź na mnie zła - spojrzał mi się głęboko w oczy. Nogi miałam jak z waty cukrowej. Jego spojrzenie mnie sparaliżowało.


- Amy co Ci jest? Halo - zaczął machać mi ręką przed oczami, ocknęłam się.
- Nic nic. Nie jestem zła - uśmiechnęłam się
- Cieszę się - przytulił mnie do siebie mocno. Długo już nie czułam się taka...hmm...bezpieczna? Tak. Bezpieczna. Trwalibyśmy dłużej w tym uścisku, ale w pewnym momencie zadzwonił jego tel. Rozmawiał dość długo z tą osobą, ale krzyczał chyba był zdenerwowany. Kłócił się z kimś. Kiedy przestał podszedł do mnie. 
- Muszę wracać. - powiedział smutnym, a zarazem wściekłym głosem
- Mogę spytać dlaczego ? - niepewnie zadałam to pytanie
- El. Jest zła, że mnie tak długo nie ma i wgl. Niekiedy mam jej dość, ale nie umiałbym bez niej żyć. Więc nie chce się z nią kłócić i lepiej będzie jak wrócę do domu... Chyba mnie rozmuniesz? - spojrzał się na mnie
- Pewnie, że rozumiem - pogłaskałam go po ramieniu - Idź do niej.
- Ok. Pa - pomachał mi i pobiegł. Zniknął z pola mojego widzenia. Zostałam sama. Znowu. Nic innego nie pozostało mi jak iść do domu. Dobrze że było w miarę jasno na dworzu. Inaczej bym się trochę bała. 

Kiedy mijałam stare plac zabaw przypomniało mi się jak z Niall'em zawsze się tam huśtałam. Zawsze też robiliśmy największe zamki z piasku w okolicy haha. Albo jak wchodziliśmy na drzewa by zdjąć latawce, lub kiedy leżeliśmy na trawie i odgadywaliśmy kształt chmur. Przynajmniej miłe wspomnienia mi zostały. Nawet nie skapnęłam się kiedy  łzy spłynęły po moim policzku. Szybko je wytarłam i ruszyłam dalej. 



Gdy dotarłam do mojego pokoju pierwsze co rzuciłam się na łóżko. Obróciłam się tak, że leżałam na plecach i patrzyłam sie w sufit. Łzy leciały mi ciurkiem. Dlaczego? Wspomniałam sobie Niall'a. Tak bardo mi go brakuje, a z drugiej strony nie chcę żeby w ogóle się do mnie odzywał. Jak tak bez słowa wyjechał, zostawił mnie w takiej beznadziejnej sytuacji. Wyjebane... 

Wstałam i poszłam do łazienki. Kolejny prysznic na uspokojenie. Wydaje się dziwne, ale tak już mam. Tym razem nie pomogło. Nie wiem dlaczego, zaczęłam płakać jeszcze gorzej. Zsunęłam się po zimnej ścianie od kabiny i schowałam głowę w kolana. Woda spływała po mnie. Minęły dobre dwie godziny zanim wyszłam. Owinęłam się ręcznikiem, wysuszyłam włosy i ubrałam się w piżamę. Odrazu poszłam spać. Oczywiście nie mogłam zasnąć. Zastanawiałam się czy nie napisac do Lou. Napisałam. 

- Hej :) Śpisz ? - odpisał mi po około dziesięciu minutach
- Ja ? Nieee :) A ty?
- Nie mogę zasnąć. 
- Oj. Co się stało że nie możesz zasnąc?
- Przypomniałam sobie o moim dawnym przyjacielu, tęsknie za nim, ale również nienawidze... Zostawił mnie, wyjechał kiedy najbardziej go potrzebowałam
- Biedactwo. A można wiedzieć jak miał na imię ?
- Niall.. mój kochany żarłoczek. :')
I już nie odpisał. Czemu? Nie mam pojęcia. Minęła kolejna godzina, a ja nie spałam. Nagle ktoś do mnie zadzwonił. Na wyświetlaczu pojawił się 'Louis :*' odebrałam.

*rozmowa tel*
- Hej Amy co tam? Śpisz?
- Nie. Pisałam przecież tobie, że nie mogę spac - zaśmiałam się
- Jak to pisałaś ? Nie rozumiem
- Przecież jakąś godzinkę temu napisałam do cb
- Ja dopiero przed chwilą przyszedłem do domu
- To z kim ja pisałam - zdziwiłam się
- Kurwa - chyba rzucił tel na łóżko, bo zaczął krzyczeć - Debilu kto pozwolił Ci pisać z Amy !? Ej, wszystko okej..stary.. - znowu przybiegł do pokoju
- Amy przepraszam, ale muszę iść do przyjaciela. Coś się chyba stało. Do jutra papa
- Okej. Pa - i się rozłczyłam. Dziwnie mi się robiło. Pisałam z jego przyjacielem. Napisałam mu coś czego nie powinnam. Zajebiście. No cóż. Trudno. Niespodziewanie, szybko zasnęłam po telefonie Louis'a.

*Oczami Louis'a*
Kiedy zaczynałem krzyczeć na Niallera, weszłem do jego pokoju. Siedział zapłakany w kącie. Byłem totalnie zdezorientowany. Pobiegłem do mojego pokoju, by zakończyc rozmowę z Amy i wróciłem do niego. Podeszłem do niego, usiadłem się na przeciw niego.
- Niall co się stało ? - zapytałem się
- Ja...ja..ja znam Amy - spojrzał się na mnie jego załzawionymi oczami
- Jak to ? What !?
- Przed laty byliśmy przyjaciółmi, ale wtedy wyjechałem z Mullingar, zostawiłem ją kiedy jej rodzice zginęli w wypadku. Ona mnie nienawidzi, a za razem tęskni... - schował głowę w kolana
- Boże - zatkałęm ręką buzię i przytuliłem przyjaciela
- Muszę się z nią spotkać. Inaczej nie wytrzymam - oznajmił i wytarł łzy
- Spokojnie. Jutro ja się z nią spotykam, eem może zaangażuję spotkanie w niedzielę co ? - zaproponowałem
- Tak. Czemu nie. Ważne żebym się z nią spotkał i wszystko wyjaśnił - wstał i podał mi rękę
- Ok. Ja już spadam do siebie - uścisnąłem go i poszedłem do siebie

___________________________
No i jest kolejny rozdział :) Mam nadzieję, że się podoba.
Jeśli tak skomentuj, wyraź swoją opinię bardzo mnie to motywuje :*
Następny rozdział w kolejny piątek :) #MutchLove

piątek, 5 kwietnia 2013

Rozdział 3

Obudziłam się o piątej rano. Rozejrzałam się po ciemnym jeszcze pokoju, i postanowiłam poleżeć w łóżku. W pracy miałam stawić się na godzinę dziesiątą. Co ja przez te pięć godzin mam robić ? Najwyżej będę się szwędała po Mullingar. Usiadłam na łóżku, przeczesałam grzywkę i udałam się po cichu do łazienki. Włosy związałam w koka, lekko pomalowałam oczy tuszem do rzęs. Ubrałam się w to:

I wyszłam z domu. Słońce zaczynało coraz bardziej wschodzić w górę. Postanowiłam udać sie do parku. Usiadłam sobie na pustej ławce, dookoła nikogo nie było. Oparłam się o oparcie i odchyliłam głowę w tył. Po chwili usłyszałam jak ktoś rozmawia dość głośno z kimś przez telefon. Otworzyłam oczy i się rozejrzałam. Spostrzegłam na przeciw mnie chłopaka siedzącego na ławce. Rozmawiał przez telefon jak wspomniałam wcześniej. Śmiał się, ale również krzyczał. Nie uwierzycie. To był ten chłopak co mnie potrącił i który był u mnie w pracy ! Jaki ten świat jest mały nieprawdaż? Cały czas się na niego gapiłam, nawet nie zauważyłam tego. Kiedy się na mnie spojrzał, mój w wzrok powędrował w stronę ziemi. Siedziałam wpatrzona w piasek i nogą kreśliłam jakieś wzory. Nagle ktoś się do mnie dosiadł. 
- Hej - spojrzałam się w jego stronę i ujrzałam piękne niebieskie tęczówki
- Hej - wyciągnął do mnie rękę - Jestem Louis, a ty? 
- Amy - uścisnęłam jego rękę, a on posłał mi cudowny uśmiech
- Ja już Cię widziałem...Eeee..chyba w kawiarni za rogiem, dobrze mówię? - zapytał się szczerząc se do mnie.
- Tak. Dobrze myślisz. No i tez mnie kilka dni temu potrąciłeś - wtrąciłam
- Serio? Ach no tak. Pamiętam, że biegłem i potrąciłem dziewczynę to byłaś ty? - zapytał z niedowierzaniem.
- Tak to byłam  ja - oparłam się znowuż o ławkę
- Przepraszam, ale śpieszyłem się na autobus heh o mało sie nie spóźniłem na spotkanie z El - uśmiechnął się sam do siebie, a ja zastanawiałam się kim ona może być
- Jeśli mogę zapytać. Kim jest El ? - zapytałam niepewnie
- Już mówię - odwrócił głowę w moją stronę i  zaczął mówic - Ma na imię Eleanor, ale wszyscy mówią na nią El. Jest moją dziewczyną. Bardzo ją kocham. - powiedział podekscytowany. 
- Aha. Dobrze wiedzieć.
- A ty?
- Co ja?
- No masz chłopaka?
- Ja? hahaha proszę Cię. Z moją twarzą ? haha pewnie że nie - powiedziałam, a Louis widocznie był zdziwiony moją odpowiedzią
- Co ty od siebie chcesz? Jesteś śliczna ! No, a na chłopaka zawsze jest czas co nie ? - znów się uśmiechnął. Polubiłam jego uśmiech.
- No tak. Zawsze jest czas. A długo mieszkasz w Mullingar?
- Nie tak długo. Z jakiś rok? Mieszkam razem z moim najlepszym przyjacielem. A ty? 
- Ja mieszkam tu od dziecka. - odpowiedziałam i sie uśmiechnęłam
- No to fajnie. Mój przyjaciel też mieszka tu od dziecka, ale on przyjechał do mnie na kilka lat i wróciliśmy żeby zamieszkac tutaj. To skomplikowana historia haha 
- Hah wierzę tobie na słowo - rozmawiałam z nim jeszcze dobrą godzinę
- Amy? - zapytał w pewnym momencie
- Tak ? 
- No, bo może... dasz mi swój numer tel? - i się wyszczerzył
- Tak. Oczywiście, ale...
- Jakie ale ? - zapytał powstrzymując śmiech
- Aleee... Ty dasz mi swój haha
- Już się bałem haha daj swój tel wpiszę tobie mój numer, a ty weź mój i ty mi się wpiszesz - okeej - uśmiechnęłam się i wpisałam numer do telefonu. Spojrzałam na telefon, była godz 9:30. 
- O fuck ! - krzyknęłam
- Co się stało?
- Muszę już iść. Miło mi się rozmawiało, ale zaraz spóźnię się do pracy, pa Louis ! - pomachałam mu i szłam w stronę kawiarni.
- Pa Amy ! - odmachał mi i się znowu uśmiechnął
Mam nadzieję, że zaprzyjaźnimy się. Bardzo go polubiłam. Ma podobny charakter do Niall'a. I mogę z nim normalnie porozmawiać, bez stresu. Może w końcu zacznie mi się układać w życiu? Oby. Może znowu będę szczęśliwa?
Kiedy weszłam do kawiarni przywitała mnie Jess.
- Amy - przytuliła mnie - wiesz? Tęskniłam za tobą ! - uśmiechnęła się promiennie i pociągnęła mnie na zaplecze. - Wiesz że się spóźniłaś prawda? 
- Oj wiem wiem. heh. No, ale zatrzymał mnie Louis - uśmiechnęłam się
- Uuuu.. Amy ! haha
- O co Ci chodzi Jess?
- Louis..czekaj czekaj to ten koleś zza lady? Co wczoraj tu był?
- Dokładnie. Jak byłam rano w parku to zagadał i tak jakoś - zachichotałam
- Może będzie z tego coś więcej ? hmmm? hehe 
- Nie. Na pewno nie. - sprostowałam, a Jess się na mnie spojrzała
- Skąd możesz to wiedziec? - była dociekliwa
- On ma dziewczynę. Niejaką Eleanor.
- No kurcze no. A szkoda - znowu mnie przytuliła i wstała ( bo siedziałyśmy na krzesłach )
- Ubierz się w kamizelkę i do pracy ! - uśmiechnęła się i rzuciła mi kamizelkę
- No dobra. - wstałam i zaczęłyśmy naszą pracę.
Po skończonym dniu pracy wróciłam do mojego miejsca zamieszkania. Było grubo po 19. Byłam na maksa zmęczona. Kiedy byłam już w pokoju od razu wzięłam gorący prysznic. Trwał 2 godziny. Lubię posiedzieć i pomyśleć nad różnymi sprawami. Kiedy wyszłam owinięta w ręcznik i z turbanem na głowie spostrzegłam, że mam nieodebraną wiadomość. Była od Louisa.
Jego treść :
- Hej :) Co robisz? Bo ja się zanudzam na śmierć xd - na co ja mu odpisałam
- No hej :) Ja? Też się nudzę.. Właśnie wyszłam spod prysznica. 
- Ja też wyszłem niedawno spod prysznica. :D A co robisz jutro? 
- Hmm... Jutro jest środa, czyli pracuje od 9 - 19. No super -.-
- Oh noł :o No to kiedy masz czas na spotkanie? Sprawdź to ! :D
- W piątek od godz 16 mam wolne :D
- Mi pasuje. Jesteśmy umówieni? Idziemy do kina :)
- Okej :) A teraz ja muszę kończyć, bo śpiąca jestem. Yawh. Dobranoc :*
- Słodkich snów :* Dobranoc. 
Poszłam ubrać się w piżamę. Usiadłam przy biurku. Spojrzałam ponownie na moje ręce. Nie miły widok. Pełno blizn.
To moja wina, bo nie umiem przestać. Ale jakoś muszę ulżyć sobie w bólu. A ten sposób wydaje się najlepszy. Postanowiłam, że już nie będę się ciąć. KONIEC Z TYM. Blizny znikną z czasem. Będę znowu tą Amy z dawnych czasów. Wysunęłam z szuflady pudełko żyletek i wyrzuciłam je do kosza. Poczułam ulgę. Położyłam się w łóżku i przykryłam się pierzyną. Wtuliłam się, zwinęłam w kłębek i zasnęłam. Już nie myśląc o problemach tylko o tym, że mogę znowu być Amy której mi brakuje. Że znowu mogę być szczęśliwa. Przynajmniej w miarę szczęśliwa.   

____________________________________
No i jest kolejny rozdział :) Z opóźnieniem, ale
jednak jest. Mam nadzieję, że się podoba.
Jeśli ta skomentuj dużo to dla mnie znaczy i motywuje :)
U góry w prawym rogu jest ankieta. Jeśli czytasz zagłosuj :*
Następny rozdział myślę, że w piątek. Już pojawił się Louis. :)
Sporo namiesza w życiu Amy również Eleanor. Jak?
Dowiecie się czytając kolejne rozdziały :3