wtorek, 30 kwietnia 2013

Rozdział 5

*Oczami Amy*
Muszę przyznać było to dość dziwne ze strony Lou. No mniejsze z tym. Niedługo moje urodziny więc oznacza to wyprowadzkę. Nareszcie. Dzisiaj spotykam się z Lou, muszę się wyszykować.. Poszłam do łazienki no wiecie poranna toaleta i te sprawy. Szybki prysznic to coś czego potrzebowałam. Jest 10 a w parku spotykamy się o 16 mam sporo czasu. Ogarnęłam w moim pokoju, był syf. Jestem strasznym leniem i takie są tego skutki. No cóż mówi się trudno i sprząta się dalej . Zajęło mi to z jakąś godzinkę. O 13 w ośrodku jest obiad więc postanowiłam pójść na jakieś zakupy. Musze w końcu jakoś wyglądać na spotkaniu z Tommo. A mam trochę oszczędności więc jest dobrze. Wyszłam z ośrodka i szybkim spacerem dotarłam do galerii handlowej. Weszłam do H&M i zaczęłam szukać. Po krótkiej chwili znalazłam coś odpowiedniego dla siebie. Po udabych zakupach wróciłam do domu. Zdążyłam na obiad. Szybko zjadłam i poszłam się szykować. Włosy zostawiłam rozpuszczone, lekko pomalowałam rzęsy. Efekt końcowy :

Tylko rękawy od marynarki były trochę dłuższe. Zależało mi by nie było widać blizn. Spojrzałam na zegarek.  Była godzina 15:25. Przeczesałam włosy i udałam się do wyjścia. Powoli przemierzałam ulice Mullingar. Aż w końcu dotarłam do parku. Byłam na miejscu sporo przed czasem więc usiadłam na ławce, tej jak wtedy i czekałam na Louisa. Dzieci goniły się, ptaki śpiewały, Słońce świeciło wysoko na niebie. Ładny dzień dzisiaj. Bardzo ładny. 

*Oczami Louisa*

Cały dzień się denerwowałem. Muszę jakoś przeciez zorganizować spotkanie Niallera z Amy. Nadal nie mogę w to uwierzyć, że oni się znają. W dodatku tak długo, a ich przyjaźń och gorsza sprawa. Nie dziwię się Amy, że nie chce go widzieć, zostawił ją w najmniej odpowiednim momencie w jej życiu. Trudno będzie jej mu to wybaczyć. No, ale nie powinienem teraz o tym myśleć tylko o niej, yy znaczy o spotykaniu się z nią, eeem chodzi mi o naszym dzisiejszym wyjściu do kina. Przecież ja ma  dziewczynę, która jest strasznie zazdrosna o Amy. Uhhh. Trudna sprawa. Zacząłem się powoli przygotowywać do wyjść, wziąłem prysznic, ogoliłem się, włosy ułożyłem sobie tak, że miałem grzywkę na bok. Ubrałem koszulę i czarne rurki no i vansy. Byłem gotowy. Kiedy wychodziłem z parku była 
godzina 15:45. Obym tylko się nie spóźnił - pomyślałem. 

Do parku miałem dość blisko więc szybko tam dotarłem. Kiedy przechodziłem przez próg bramy prowadzącej do parku, ujrzałem Amy. Ślicznie wyglądała. Tak inaczej niż zazwyczaj, miała sukienkę, szpilki. Szedłem do niej pewnym krokiem, wtem spojrzała się w moją stronę i się uśmiechnęła. Przystanąłem. Poczułem coś dziwnego. Zmarszczyła brwi i wstała - ja nadal stałem w miejscu. Zaczęła podchodzić, a ja czułem jakby mi coś w brzuchu wierciło dziure, albo coś jak motylki w brzuchu. Dziwne uczucie. Podeszła do mnie, pomachała mi ręką przed twarzą i tak jakoś minęło. 

- Co się stało ? Wszystko w porządku ? 
- Tak, tak. Okey - uśmiechnąłem się - To co idziemy na ten film ?
- Jeszcze się pytasz ? haha chodźmy - pociągnęła mnie za rękę i udaliśmy się spacerem do kina. Film był fajny, Amy dużo się pośmiała, ja z resztą też. Po seansie udaliśmy się do Nandos .Było miło i wgl, dopóki do budynku nie wpadła wściekła Eleanor...

*Oczami Amy*
Z Lou spędzam właśnie dzień idealny. Jest cudownie. Ciągle się śmiejemy, wygłupiamy. Dobrze się przy nim czuje. A kiedy się nie uśmiecham, on robi coś takiego : 
 
I odrazu się uśmiecham.

 Nagle do restauracji wpadła wysoka brunetka. Podeszła do naszego stolika i zaczęła wrzeszczeć na Louisa.. Aż w końcu dorwała się do mnie ..
- Co ty sobie wyobrażasz co ?! Ładnie to tak podrywać CUDZYCH chłopaków ?! 
- Nie rozumiem o co tobie chodzi. Ja się tylko z nim przyjaźnie. - spokojnie odpowiedziałam i wzięłam napój do ręki by się napić, ona wywaliła mi go z ręki. Nie powinna tego robić, jestem spokojna. Do czasu.
- Jeszcze raz Cię z nim zobaczę ! Tylko raz, a pożałujesz tego ! Mała zdziro ! - chciała mnie uderzyć z liścia. Zatrzymałam jej rękę i wykręciłam. Pisnęła z bólu.
- Jeszcze raz spróbujesz mnie tknąć, lub się na mnie wydrzesz.. Jeszcze raz.. Zrobię Ci piekło z życia, rozumiemy się - puściłam ją a ona wtuliła się w Lou. Louis był zdezorientowany, ona zapłakana, a ja.. Ja byłam z siebie zadowolona. Postawiłam sie jej. 
- Louis ona jest nienormalna, zabierz mnie stąd - rzuciła mu się na ramiona i wyszli.
Nawet się ze mną nie pożegnał. Mogłam sie tego spodziewać. W końcu źle potraktowałam jego dziewczynę. Uhh.. Zapłaciłam za danie i wyszłam z tamtego miejsca. Poszłam na miejsce gdzie zawsze z Niallem chodziłam gdy było nam smutno. Była pełnia, a na dworze było dość ciepło. Usiadłam na trawie, przy niewielkim strumyku i łzy samowolnie zaczęły mi spływac po policzku. Czemu ja muszę zawsze coś spieprzyc ? 

 Nie dość że straciłam przed laty Nialla, to teraz Louisa. No, ale musze byc silna . Gorzej chyba być nie może. I po co ja to pomyślałam ? Usłyszałam trzaśnięcie gałęzi, odwróciłam się szybko i ujrzałam sylwetkę chłopaka. Dosyc wysoki był. Przestraszyłam się, wstałam i zastanawiałam się jak on sie tu dostał. Tutaj prowadzi specjalne przejście i nikt poza Niallem i mną nie wie jak tu przejść. Mężczyzna zbliżał się w moim kierunku, serce waliło mi jak oszalałe. Lecz ten chłopak chyba płakał, co chwila wycierał reką oczy, z resztą tak jak ja. Kiedy był już tylko kilka centymetrów ode mnie ujrzałam ...

____________________________________________
Witajcie ! Nie miałam dostępu do internetu i dopiero teraz dodaje rozdział :)
Mam nadzieję, że się spodobał :)
Czytasz ? - KOMENTUJ ( TO NA PRAWDĘ MOTYWUJE )
5 kom = kolejny rozdział     
Chcecie być informowane ? Piszcie do mnie na TT : @swagybravery

6 komentarzy:

  1. Super rozdział. Już czekam na nastepny. ;D Masz niesamowity talent. Mam nadzieje ze szybko dodasz nastepny rozdział. ;P

    P.S jesli miałabys czas i ochotę to zapraszam na bloga mojego i mojej przyjaciółki. http://1dkochamywas.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń